“Suskind Patrick (PACHNIDŁO (wydanie bibliofilskie) ) przypisane tagi: pachnidłoZa progiem drzwi prowadzących na podwórze wywąchał kocią kupę, jeszcze całkiem świeżą. Nabrał pół łyżeczki i zmieszał w kolbie z kilkoma kroplami octu oraz roztartą solą. Pod stołem znalazł kawałek sera wielkości paznokcia dużego palca, najwyraźniej pozostały z Runelowego posiłku. Ser był starawy, zaczynał się już rozkładać i wydzielał gryząco ostrą woń. Z pokrywy beczki z sardelami, stojącej w tylnej części sklepu, zeskrobał odrobinę nie wiadomo czego, zjełczałego i woniejącego rybą, zmieszał to ze zgniłym jajkiem, strojem bobrowym, amoniakiem, muszkatem, sproszkowanym rogiem oraz osmaloną świńską szczeciną, drobno utłuczoną. Dodał stosunkowo dużą ilość cybetu, zmieszał wszystkie te straszliwe składniki z alkoholem, pozostawił do wytrawienia i odfiltrował do innej butelki. Miszkulancja śmierdziała ohydnie. Cuchnęła zabójczo kloaką, a jej wyziewy rozcieńczone świeżym powietrzem dawały efekt taki, jak gdyby stanąć w upalny letni dzień na rue aux Fers w Paryżu, przy rogu rue de la Lingerie, gdzie zderzały się wonie z Hal, Cmentarza Niewiniątek i zatłoczonych domów. Na tę straszliwą podkładkę, która sama w sobie wydawała woń raczej trupią niż ludzką, Grenouille położył teraz warstwę oleistoświeżych aromatów: mięty, lawendy, terpentyny, limonów, eukaliptusa, które następnie przytłumił i przyjemnie zamaskował bukietem delikatnych olejków kwiatowych - geranium, róży, kwiatu pomarańczy i jaśminu. Gdy rozcieńczył tę mieszankę alkoholem i odrobiną octu, ohydny zapach bazy, na której wszystko się opierało, stał się ledwo zauważalny. Podskórny fetor zatracił się prawie doszczętnie pod warstwą ingrediencji odświeżających, obrzydliwy rdzeń uszlachetniony został zapachem kwiatów, ba, stał się niemal interesujący i, o dziwo, nie czuć go już było wcale zgnilizną. Przeciwnie, pachnidło tchnęło lotną, uskrzydlającą wonią życia.„
“Suskind Patrick (PACHNIDŁO (wydanie bibliofilskie) ) przypisane tagi: miłość, pachnidło, kanibaleGdy po spożytym posiłku kanibale zebrali się znowu wokół ogniska, żaden nie odezwał się ani słowem. Ten czy ów czknął, wypluł jakąś kosteczkę, mlasnął z wolna językiem, nogą wepchnął jakiś strzępek błękitnego surduta w płomienie: wszyscy byli odrobinkę speszeni i unikali wzajemnie swoich spojrzeń. Wszyscy w tym gronie, zarówno mężczyźni jak kobiety, mieli już na swoim koncie morderstwo albo inną podłą zbrodnię. Ale pożreć człowieka? Do czegoś tak potwornego – myśleli – nie byliby nigdy zdolni. I dziwili się, że poszło im to tak gładko, i że przy całym zakłopotaniu nie mają ani trochę wyrzutów sumienia. Przeciwnie! Aczkolwiek odczuwali pewien ciężar w żołądkach, na sercach było im całkiem lekko. W ich posępnych duszach zagościła naraz błogość. A na ich twarzach lśnił dziewczęcy, delikatny blask szczęścia. Może dlatego lękali się podnieść wzrok i spojrzeć sobie wzajem w oczy. Gdy się wreszcie odważyli, zrazu ukradkiem, potem całkiem jawnie, nie mogli powstrzymać się od uśmiechu. Byli niezwykle dumni. Po raz pierwszy zrobili coś z miłości.„
“Suskind Patrick (PACHNIDŁO (wydanie bibliofilskie) ) przypisane tagi: pachnidło, orgia, ekstazaW rezultacie planowana egzekucja jednego z najohydniejszych zbrodniarzy swojej epoki przerodziła sie w największą orgie, jaka świat widział od czasów drugiego stulecia przed Chrystusem: obyczajne kobiety szarpały na sobie suknie, wśród histerycznych okrzyków obnażały piersi, z zadartymi spódnicami rzucały sie na ziemie. Mężczyźni z obłąkanym wzrokiem rozkraczonych ciał, drżącymi palcami dobywali ze spodni członki zesztywniałe jak gdyby od niewyczuwalnego mrozu, padali z jękiem byle gdzie, kopulowali w najbardziej niemożliwych pozycjach i kombinacjach, starzec z dziewica, wyrobnik z małżonka adwokata, terminator z mniszka, jezuita z wolnomyślicielka, jak popadło. Powietrze stało się ciężkie od słodkawych oparów rozkoszy, wokół rozbrzmiewały krzyki, jęki i sapania dziesięciu tysięcy ludzkich bestii. Rozpoczęło się piekło.„