O książce
ZMIERZCH
Autor: Meyer StephanieOpis
Bohaterka "Zmierzchu", siedemnastoletnia Isabella Swan, przeprowadza się do ponurego miasteczka w deszczowym stanie Washington, gdzie poznaje tajemniczego, przystojnego Edwarda Cullena. Chłopak ma nadludzkie zdolności - nie można mu się oprzeć, ale i trudno go rozgryźć. Dziewczyna usiłuje poznać jego mroczne sekrety, nie zdaje sobie jednak sprawy, że naraża tym siebie i swoich najbliższych na niebezpieczeństwo. Okazuje się, bowiem, że zakochała się w wampirze... Zmierzch to porywająca opowieść o miłości, łącząca cechy horroru, romansu i powieści o dojrzewaniu. W cyklu: Zmierzch, Księżyc w nowiu, Zaćmienie, Przed świtem.Dyskusje
Pozostałe książki tego autora
Serie z tą książką
ZMIERZCH
Zmierzch – seria powieści amerykańskiej pisarki Stephenie Meyer. Opowiada o przygodach Belli Swan, która po przeprowadzce do miasteczka Forks w stanie Waszyngton zakochuje się w wampirze Edwardzie Cullenie.
Saga opowiedziana jest w większości z punktu widzenia Belli, prócz epilogu zawartego w trzeciej części serii – Zaćmienie, oraz 2. księgi czwartej części – Przed świtem, opowiedzianej z punktu widzenia Jacoba Blacka. Planowany tom Midnight Sun miał opowiadać historię Zmierzchu z punktu widzenia Edwarda Cullena. Po napisaniu dwunastu rozdziałów autorka zawiesiła pracę nad ostatnią książką z powodu jej wycieku do Internetu.
Cytaty z tej książki
Grupy powiązane z tą książką
Wampióry
Już od czasów dawnych na naszych pięknych polskich ziemiach, roztrząsano problem istot małourodziwych, tudzież przerażających i szkodliwych, zwanych wampiórami czy też wampierzami. Obecnie w powszechnym użyciu mamy "wampiry", lecz czy forma staropolska nie jest warta przypomnienia? Grupa dla wszystkich lubujących się w opowieściach z kłem, lub nawet dwoma. Od postaci najstraszliwszych prawdziwych, pod przewodnictwem Draculi Hrabiego, aż po Ollego, niewątpliwie przedstawiciela wampiórzego rodu, choć mdlejącego na widok krwi...
przypisane tagi: fantasy, sensacja, wampir
kategorie: dla dzieci i młodzieży, inne, literatura piękna, fantastyka
kategorie: dla dzieci i młodzieży, inne, literatura piękna, fantastyka
Wszystkie recenzje
MarzenaHryniszak napisał tę recenzje:
Data dodania: 2011-06-17
Data dodania: 2011-06-17
Tajemnica, groza, istoty z nadprzyrodzonymi siłami wśród zwyczajnych śmiertelników, potęga prawdziwej miłości scalająca przeciwstawne moce i zwycięska wobec wszelkiego zła. Tym zapewne miała być saga Zmierzch. Trzymającą w napięciu, niezwykłą historią. Niepierwszą o miłości i wampirach, jednak wyjątkową i genialną. Jednak czy nią jest? Czy wielka, niezniszczalna miłość nie ma tu aby duszącego zapaszku tandety, a nadprzyrodzone istoty nie są kolejny raz odgrzanym wampirzo-wilkołaczym kotletem? Oczywiście nawet najbardziej organy temat można przedstawić na nowo tak, żeby sprzedał się jak najnowsza nowość. Tego oczekuje się od bestsellera.
Pospolita, introwertyczna siedemnastolatka bierze narrację w swoje ręce i opowiada na bieżąco historię swoich nieoczekiwanych, niezwykłych przeżyć. Swego odbiorcę ma zapewne za sklerotyka, któremu trzeba stale powtarzać o problemie utrzymania równowagi zawsze niejako trzeźwej, aczkolwiek niezdarnej nad wyraz bohaterki, jak również o innych poglądach tudzież myślach czy spostrzeżeniach. Niestety sprawia to, że próba budowanie napięcia staje się nieudolna niczym sama panna Swan na krętej leśnej ścieżce pełnej niebezpieczeństw w postaci wystających z ziemi korzeni i wysuwających złośliwie gałęzie krzaków.
Naturalnie zwykła dziewczyna musi uwikłać się w niezwykłą historię i zakochać się w mężczyźnie, z pewnością również niezwykłym. Któż może być bardziej niesamowity od zabójczo przystojnego, smutnego wampira-ideała z mroczną przeszłością i jeszcze bardziej osobliwą rodziną. Skoro wampir, to wilkołak. To sprawa oczywista. Skoro jeden z rodziną, to i drugi. A główna bohaterka jako równoważnia sił w samym centrum między nimi. Sukcesu powinni dopełnić komplikujący fabułę kolejni bohaterowie, z którymi przyjdzie się zmierzyć. Piękna historia. Szkoda, że tak przewidywalna i wyprana z elementu zaskoczenia. Miłość rozkwita - to jasne. Komplikuje się i musi przerwać wiele prób, odeprzeć wielu wrogów i przeciwności losu - a jakże. Nawet jeśli to kolejna tysięczna powieść o niej, to rozkwit jej piękna zawsze ma szansę nasycić głodne oczy czytelnika, nawet najbardziej wytrawnego. Niestety nie w tym przypadku. Zbyt wiele nieudolnych prób budowania napięcia, zepsutych powtarzalnością oczywistości i rozwleczonych monologów wewnętrznych bohaterki, zbyt wiele naiwnych dialogów i grafomańskich opisów. Wiele słów o miłości, ale bez porywu namiętności. Sporo mowy o niebezpieczeństwie, ale bez dreszczyku grozy czy innych emocji. Akcja pełna wydarzeń, ale bez zaskakujących zwrotów. Teoretycznie wyśmienita opowieść, lecz czytana bez wypieków na policzkach, grozi przysypianiem czytelnika podczas lektury.
W zasadzie jedynym zaskakującym i to bardzo elementem powieści jest paradoksalna kreacja bohaterów, gdyż w zamyśle tak niesamowicie wyjątkowi, inni od zwyczajnych ludzi, po części idealni, posiadający niezwykłe zdolności i cechy są jednocześnie rażąco bezbarwni i powierzchowni. Okraszani wieloma długimi opisami, zwłaszcza dotyczącymi wyglądu zewnętrznego, istniejąc w centrum wydarzeń zdają się być emocjonalnie bierni, choć narracja wciąż podkreśla ich głębokie zaangażowanie.
Nie można podważyć, że koncept autorki był atrakcyjny i ciekawy. Połączenie romansu z horrorem nasyconym niesamowitością połączenia światów - rzeczywistego z fantastycznym. Fascynująca historia pełna niebezpieczeństw, niemal mistycyzmu i sytuacji z pozoru bez wyjścia. Esencja aromatyczna, niezwykła i bogata, ale nawet ta najlepsza rozpuszczona w hektolitrach wody traci na atrakcyjności. Problem zdaje się tkwić w pułapce w jaką wpadła autorka, pułapce schematyzmu i przy okazji w niewystarczającym warsztacie. Można zarzekać się, że zbudowana drewniana chata to wieżowiec ze stali, ale choćby nie wiem jak żarliwie się chciało, by nim była jest nadal tylko drewnianą chatką, skoro budowniczy dysponował jedynie drewnem i to w ograniczonej ilości. Owszem można jej urodę cenić i kontemplować, lecz w kategorii drewnianych chat, nie nowoczesnych drapaczy chmur.
Dodatkowym gwoździem do trumny, czy też owej metaforycznej chaty, jest polskie tłumaczenie powieści. Niestety zauważa się od pierwszych stron nieudolność przekładu, który dodatkowo irytuje i spłyca treść między innymi bardzo ubogim słownictwem. Niech jednak nie zwiedzie czytelnika. Nawet najlepszy przekład nie zmieniłby takiej książki w faktyczne arcydzieło.
Zastanawiające jest jednak to, że pomimo świadomości komercyjnie napędzonej popularności powieści, której bohaterowie już od samego początku bywają irytujący, a obiecywana niezwykła historia w jaką są uwikłani trąci naiwnością i przewidywalnością, po przeczytaniu pierwszego tomu sięgam po drugi, a potem następny i następny, chociaż przecież dobrze wiem, że cudów nie ma... Może to dlatego, że nadzieja umiera ostatnia, a czytelnik w swym odbiorze wcale nie musi być mniej naiwny od przedmiotu zainteresowania.
Ilość użytkowników lubiących tę recenzję: 2
Skomentuj (1)
Silencie napisał tę recenzje:
Data dodania: 2011-03-07
Data dodania: 2011-03-07
,,Zmierzch" jest pierwszą częścią czterotomowej sagi autorstwa pani Stephanie Meyer. Opowiada on historię siedemnastoletniej Belli, która musi zamieszkać ze swoim ojcem w dość niewielkiej mieścinie jaką jest Forks. Tam poznaje tajemniczego Edwarda w którym zakochuje się z wzajemnością (ah, jakież to zaskakujące!). Przejdźmy do postaci :
Główna bohaterka Bella - stetryczała siedemnastolatka, z zaburzonym poczuciem równowagi, czyta angielską literaturę klasyczną z której nic nie rozumie, ma infantylną matkę. Jest wyjątkowo nijaka.
Główny bohater Edward - nieludzko piękny, nieludzko silny, słyszy myśli wszystkich istot myślących poza Bellą (ciekawe dlaczego?). Jest on wyjątkowo idealizowany i również nijaki. Nie lubię, gdy w książkach z mężczyzn robi się ósme cudy świata - z kobiet natomiast bezbronne sierotki.
Czytałam w swoim życiu już wiele dobrych książek o wampirach. Tutaj są one : niezniszczalne, nieśmiertelne, nieludzko piękne, silne, szybkie, nie sypiają, mają przeróżne 'specjalne' umiejętności, i pomimo tylu lat na karku zachowują się jak nastolatkowie. Wniosek - razem z zatrzymaniem procesu starzenia się, zatrzymuje się rozwój emocjonalny. U pani Meyer wampiry z zabójców stały się kamieniami migoczącymi w słońcu. Istna magia.
Styl autorki można uznać za prosty i dość przystępny. Dialogi również są na dość niskim poziomie. Natomiast jeśli chodzi o akcję... Jest jej stanowczo zbyt mało. Poza tym książka jest pisana dość schematycznie i autorka nie zaskoczyła mnie niczym.
Moja definicja dobrej książki - Dobra książka to taka, która po przeczytani wciąż krąży po naszej głowie, wracamy do niej jeszcze wiele razy i wciąż przeżywamy wszystko na nowo z bohaterami. Do zmierzchu nie wróciłam ani razu i dam sobie głowę uciąć, że już nie wrócę.
Podsumowując : jest to dość naciągana historia opowiadająca o do bólu idealnej miłości nastolatki i wampiropodobnego stworzenia. Ja na tej książce bardzo się zawiodłam. Nie polecam.
Ilość użytkowników lubiących tę recenzję: 8
Skomentuj (17)
gorzata napisał tę recenzje:
Data dodania: 2011-01-20
Data dodania: 2011-01-20
Pomimo początkowo sceptycznego podejścia do książek o tematyce wampirycznej przeczytałam ją z niemałym zainteresowaniem. Cała saga napisana jest lekkim językiem, a wplecione w nią wątki miłości i walki sprawiają, że czyta się ją z zapartym tchem. “ Ale ty...ty jesteś dla mnie jak narkotyk. Jak najlepszy gatunek heroiny" - tak samo można powiedzieć o tej książce, nie przestaniesz póki nie dobrniesz do jej końca.
Ilość użytkowników lubiących tę recenzję: 0
Skomentuj (0)
Sabinka napisał tę recenzje:
Data dodania: 2011-01-20
Data dodania: 2011-01-20
Od dawna krążą różne opinie o tej powieści. Miałam okazję , więc po nią siegnęłam, opis wydawał się ciekawy.
Książka opowiada o nastolatce, która wyjeżdża do ojca, tam czuje się osamotniona, choć z czasem zdobywa przyjaciół Isabellę interesuję pewna grupa trzymająca się z dala od innych. Najbardziej jednak jednak z tego rodzeństwa Bella zauroczona, zafascynowana jest Edwardem, który z czasem daje się poznać .... jak i jego tajemnice.
Rodzi się piękne uczucie miedzy nimi. Z czasem stają się nierozłączni. Niestety przychodzi pewien moment, w którym Izabelli życie jest zagrożone....
Po wielu perypetiach wszystko kończy się szczęśliwie.
Muszę przyznać ,że książka dość długo mnie nudziła. Choć z kartki na kartkę robiła się ciekawsza.
Fajnie jest czytać o pięknej miłości, tak trudnej miłości jaka jest między nastolatkami, a jeszcze kiedy jest wiele trudności , choćby taki szczegół jak to ,że kochany jest ....wampirem .
Z przyjemnością sięgnę po kolejne tomy ....może pokocham i ja...ale fantastykę :O)
Lubię czytać o miłości, o trudach jej zdobywania, o większych trudach jej pielęgnowania by przetrwała na zawsze :O)
Ilość użytkowników lubiących tę recenzję: 1
Skomentuj (0)
Yovee napisał tę recenzje:
Data dodania: 2011-01-19
Data dodania: 2011-01-19
"Zmierzch" Stephani Meyer jako zmierzch kultury... Jedna z najgorszych książek jakie w życiu czytałam, ale zacznijmy od początku...
Fabuła. Nie ma fabuły jako takiej. Wydarzenia są zlane ze sobą, przewidywalne, każdy ruch każdego bohatera przewidziany, każde zachowanie oklepane. Nie ma żadnej akcji, nic sie nie dzieje, tylko na przemian nudne i szare dni Belii otoczonej przez 'wampiry', której defacto nigdy nic się nie dzieje. BO TAM W OGOLE NIC SIE NIE DZIEJE!! Czeka się całą książke, przeszło czterysta stron na jakąś walkę, jakąś kulminację zdarzeń, cokolwiek, jednak drogi czytelniku, nie masz na to żadnych szans.
Bohaterowie. Mdli do szpiku kości. Główna bohaterka jest zakompleksioną nastolatką opanowaną przez miłość rodem z najtańszych harlekinów. Jak bardzo trzeba być beznadziejnym aby tak reagować na faceta? Jak bardzo trzeba być zdesperowanym żeby zakochać się w facecie, który nawet nie do końca wiadomo czy jest facetem (sądząc po jego wahaniach nastrojów, na mojego oko to już powinien być drugi trymestr). Do tego dochodzi głupota i ślepota jej ojca... I jak to jest że nikt nic nie widzi?
Ogólnie jak się czyta to widać z jaką łatwościa wszystko przychodzi głównym bohaterom. Niby są jakieś problemy, niby są jakieś trudności, ale w gruncie rzeczy i tak żyją w cukierkowym świecie który nie ma prawa bytu.
A teraz chciałabym wspomnieć o tym co mnie najbardziej boli... Wampiry w ujęciu 'Zmierzchu'... To nie są wampiry... To nawet nie są ghule... Na ich miejscu poszłabym do porządnego psychiatry to może jeszcze dadzą radę wyleczyć tą skrajną schizofrenię która każe im mówić że są wampirami! Wiecie kim są wampiry? Lestat był wampirem. Dracula był wampirem. Nawet Regis, pomimo tego że nie zachowywał się do końca jak wampir to nim był i można było to zobaczyć. Wiecie jaka jest różnica między nimi a Cullenem? Można ich lubić. Są tajemniczy, niebezpieczni, nieprzewidywalni. Są horrorem. Są grozą. Co widzicie jak myślicie o Draculi? Bo ja widzę stare zamczysko, trzy narzeczone i rządze mordu. Widzę postać z horroru, postać której mogę się bać i dlatego tak ją lubie, bo wzbudza dreszczyk emocji. A Edzio? Edzio jest karykaturą. Nie ma nic wspólnego z wampirem. Nie umywa się do postaci z horrorów, do "nawróconych" którzy zrezygnowali z picia krwi. Postawcie obok siebie Spike'a z Buffy i Edzia, już nie mówię o Aniele czy Billu z TB, postawmy Spike'a... Przecież on by go zabił za sam wygląd i miałby w tym swiętą rację! Bo sama bym go zabiła jakby tylko nie był postacią fikcyjną...
Moje ogólne podsumowanie? To cukierkowa i słodka książka dla zakompleksionych trzynastolatek, które nie potrafią odnaleźć się wśród rówieśników przez co szukają "prawdziwej miłości od pierwszego wejrzenia". Sama przeczytałam tylko po to żeby wiedzieć z pierwszej ręki co wytykać a nie z tego co mówią inni.
Ilość użytkowników lubiących tę recenzję: 6
Skomentuj (2)
ablegirl napisał tę recenzje:
Data dodania: 2011-01-05
Data dodania: 2011-01-05
Niby temat pospolity... Ot, przeciętna, zwykła dziewczyna, która przeprowadza się do małego miasteczka i zakochuje w przystojnym, młodym chłopcu, który okazuje się być wampirem. Sprowadza to na nich nie lada kłopoty, ale oczywiście miłość wszystko zwycięża... W tym miejscu pozwolę zadać pytanie- I co z tego, że książka p. Meyer nie jest najwyższych lotów?! Miłość porusza mnie zawsze, a tu tej nie brakuje. Mimo oklepania tematem przyznaję, że czyta się bardzo przyjemnie. Niby takie romansidło, a jednak wyzwala niecodzienne emocje, których nie mam zamiaru się wstydzić... Cóż, o gustach się nie dyskutuje, jak wiadomo ilu czytelników tyle opinii... dlatego kończąc życzę wszystkim przyjemnego czytania..
Ilość użytkowników lubiących tę recenzję: 0
Skomentuj (0)
theApril napisał tę recenzje:
Data dodania: 2011-01-04
Data dodania: 2011-01-04
Książka ta, i 3 pozostałe części, z taką lubością oplute przez organy fachowe, dla mnie była wyśmienitym pomysłem na spędzenie kilku wieczorów. Czytało mi się ją szybko, sprawnie i z zaangażowaną uwagą – a to już jest bardzo dużo. To co, że opisywane w niej wampiry nie spełniały dotychczasowych wampirzych standardów – słońce ich nie przerażało, spać wogóle nie musiały (o spędzaniu czasu w trumnach nie wspominając), a do tego jakieś takie uczuciowe – jak spotkam wampira na ulicy to się dowiem jak się sprawa przedstawia w rzeczywistości i wtedy będę grymasić, że „jak tak można pisać!”.
Znajdziemy tam po trochu z wielu pozycji, o których było głośno ostatnimi laty: czytanie w myślach każdemu oprócz głównego bohatera czy problemy rasowe w związku człowieka z wampirem (Martwy aż do zmroku), specyficzny zapach wydzielany przez Bellę (Pachnidło), spektakularne uratowanie życia Głównej Bohaterce przez Głównego Bohatera, ujawniając swe nadnaturalne zdolności, co prowadzi wgłąb tajemnicy (wszelakie Supermany, Spidermany, Batmany, itp.) czy trzymanie się swojej grupy izolując od reszty towarzystwa (Roswell High) i w końcu niewyjaśniona inność i skupienie się złowrogich sił na zniszczeniu Głównego Bohatera, tu: bohaterki, (Harry Potter)… Czyli wrzucenie do miksera co bardziej chwytliwych kawałków (bo nie ma co się oszukiwać - ratowanie wybranki serca przez mężnego rycerza nie jest niczym nowym), wylanie ich do własnej formy, wepchnięcie w piekarnik i mamy nowiutkie dzieło:)
Niby każdy by tak mógł… Tylko czemu każdy tak nie zrobił? Wbrew opiniom niektórych uważam, że aby napisać 400 stron o niczym i to jeszcze w sposób wciągający, ciekawy i, przede wszystkim, spójny – trzeba mieć duży talent. Nie można też powiedzieć „o, to już było, mogła się bardziej postarać”, bo było już przecież prawie wszystko, a jak pokazują reakcje na wampira chodzącego sobie swobodnie w dzień – publika domaga się opisywania w kółko tego samego.
O czym jest ta książka? Zdecydowanie „romans” jest tu odpowiednim określeniem. Romans, czyli nie będzie tu krwawych jatek (tzn. będą, ale niewiele), biegania z kołkami po zamkowych lochach, czy wspólnych niedzielnych modłów o wypędzenie Nieumarłych z miasta. Za to jest romans:) Wampira z dziewczyną. Wampir ma rodzinę, dziewczyna ma rodzinę… Jedni wiedzą, co jest na rzeczy – inni nie wiedzą… Jedni są za ich związkiem, inni są mu przeciwni… Taki Romeo i Julia, z tą różnicą, że Romeo jest od początku nieżywy:)
Ilość użytkowników lubiących tę recenzję: 10
Skomentuj (3)
pizamka94 napisał tę recenzje:
Data dodania: 2011-01-01
Data dodania: 2011-01-01
Książka została wydana we Wrocławiu 1 stycznia 2007r. przez Wydawnictwo Dolnośląskie. Jest to pierwsza część serii o tym samym tytule. Główna bohaterka Isabella "Bella" Swan przeprowadza się ze słonecznego Phoenix w stanie Arizona do wiecznie pochmurnego misteczka Forks w stanie Waszyngton i zakochuje się w wampirze Edwardzie Cullenie. Ten odwzajemnia jej miłość, lecz wie, na jakie niebezpieczeństwo naraża Bellę i jej rodzinę. Wiosną, Edward musi ochronić swoja ukochaną przed swoim krwiożerczym pobratymcem Jamesem i jego partnerką Victorią. Czy uratuje Bellę? Czy da jej odejść, lub obdarzy ją nieśmiertelnością?
Autorka książki jest bardzo religijna, chciała, by okładka przedstawiała jabłko - zakazany owoc z Księgi Rodzaju. Oznacza on zakazaną miłość Belli i Edwarda. Tytuł symbolizuje trzy rzeczy. Nawiązuje do zmierzchu normalnego życia Belli. Kończy się ono, gdy dziewczyna poznaje Edwarda, kiedy to Bella poznaje świat, którego nie znała. Pozostałe symboliki przypadają na wypowiedzi Edwarda: "I znów zmierzch - zamruczał pod nosem - kolejny dzień dobiega końca. Choćby nie wiem, jak był piękny, jego miejsce zajmie noc." i " Chętna zakończyć swoje życie, nie zaznawszy dorosłości - szepnął jakby do siebie - Chętna uczynić z młodości zmierzch swojego życia. Gotowa wyrzec się wszystkiego."
Książka zawiera elementy przemawiające do każdego czytelnika: miłość, akcję, strach i humor. Jest to mój ideał książki. Niech was nie zraża grubość - warto jej poświęcić kilka godzin!
Ilość użytkowników lubiących tę recenzję: 0
Skomentuj (0)
Komentarze (9)
2012-02-01, 13:42
palecherry
Miałam co do niej dużo większe oczekiwania. Niestety przeliczyłam się. Ogólny zarys nie jest zły, jednak książka całkowicie przereklamowana i w pewnych momentach trochę nudnawa. Osobiście zawiodłam się.
2011-12-28, 17:28
despise95
Całą serię Zmierzchu przeczytałam przed pojawieniem się filmu. Niestety (a może i stety) ekranizacja mi tak obrzydła, przez co książka też. Zepsuli całkowicie moją wizję bohaterów. Bywa.
2011-01-14, 23:35
azza
Czyta się raczej szybko ze względu na styl,taki łatwy,prosty i przyjemny...
2011-01-14, 23:00
werteria
Książka zdecydowanie przereklamowana. Napisana w niesamowicie denerwującym stylu o czym przypomniały mi zamieszczone cytaty. Wampirza egzystencja nigdy nie była tak prosta łatwa i przyjemna. Czas powrócić do twórczości Anne Rice...
2011-01-13, 19:52
Smoar
Popularność tej książki okazała się jej przekleństwem. Tak to jest, że im bardziej coś jest znane, tym częściej będzie krytykowane. Zgodzę się, że Bella i Edward byli mega denerwujący, ale całą sagę czytało mi się przyjemnie i nie uważam tego za stratę czasu. Poza tym jest dużo więcej książek tego typu o wiele gorszych, ale mniej znanych, więc nikt się ich nie czepia.
2011-01-10, 21:41
Książę z Bajki
Pomysł był - gorzej z realizacją. Odpychający są merysuanistyczni bohaterowie ( Edward) i irytująca do bólu Bella. Ogólnie nie ma się czym zachwycać.
2011-01-05, 18:34
acomnietoO
Dziwię się, jeżeli ktoś tego nie zna i nie przeczytał książki. Książka już wszystkim zbrzydła ze względu na jej rozgłos, ale generalnie jest fajna i warto ją przeczytać. Nastolatkom jak i dorosłym na pewno się spodoba. Dużo ludzi ją krytykuje ze względu na jej popularność, ale prawie każdemu i tak się podoba.
2010-12-31, 15:00
Lenalee
Zgadzam się z komentarzem poniżej. Strasznie banalna i nieciekawa książka.
2010-12-25, 10:42
asia_004
ta książka nie zasługuje na taki rozgłos. żenada























