Ostatnio dodane recenzje (1018)
„Małżeństwo to rozmowa, która powinna trwać całe życie. Nie mieliśmy sobie wystarczająco dużo do powiedzenia.”
Autorką powieści 'Pożyczona miłość' jest Julianna Baggott, znana szerzej jako Bridget Asher. Najbardziej znaną w jej dorobku jest książka 'Kwiaty od Artiego'. Amerykańska pisarka ma również na koncie książki dla dzieci i tomiki poezji.
'Pożyczona miłość' to typowe babskie czytadło na leniwe popołudnie. Książka pani Bridget Asher opowiada historię młodej mężatki, Gwen. Dziewczyna wiedzie z pozoru idealne życie u boku swojego męża, Petera. Dość niespodziewanie po kilku latach spotyka swoją studencką miłość, Elliota. Dawny ukochany ratuje życie Gwen. Dziewczyna chcąc mu się odwdzięczyć zgadza się udawać jego żonę przed ciążko chorą matką.
Głównym problemem powieści jest trudny wybór przed jakim stoi główna bohaterka. Dziewczyna musi zdecydować czy zostać u boku kochającego męża próbując wymazać z pamięci dawnego ukochanego czy zaryzykować i porzucić swoje dotychczasowe życie dla Elliota. W tle miłosnych zawirowań Gwen stara się też polepszyć swoje stosunki z ojcem, z którym choć się kochają, nigdy nie miała naprawdę bliskich i ciepłych relacji. 'Pożyczona miłość' to książka, którą czyta się bardzo łatwo. Jest napisana przyjemnym, zrozumiałym dla każdego czytelnika językiem. Bardzo wciąga, praktycznie od pierwszych stron.
Na pewno dużym plusem powieści jest to, że do samego końca nie byłam pewna jak się ona zakończy. Chociaż może to tylko moja naiwność. Główna bohaterka kilka razy zdumiewała mnie swoimi decyzjami i w sumie nie wiedziałam do końca czego się po niej spodziewać. Podobał mi się również ciepły klimat jaki Asher stworzyła w swojej książce.
Zabrakło mi dłuższego opisu wspólnej przeszłości Gwen i Elliota oraz jej małżeństwa z Peterem. Bardzo mało wiemy o obu mężczyznach. Ogólnie dla mnie zabrakło w tej książce 'tego czegoś'.
'Pożyczona miłość' nie jest lekturą ambitną, nawet w swoim gatunku. Jeśli ktoś ma kilka niepotrzebnych godzin lub po prostu chce się odstresować przy 'lekkiej' książce może po nią sięgnąć. W innym przypadku raczej nie polecam.
http://ohwow-butfuckyou.blogspot.com/2012/02/pozyczona-miosc-recenzja.html
Autorką powieści 'Pożyczona miłość' jest Julianna Baggott, znana szerzej jako Bridget Asher. Najbardziej znaną w jej dorobku jest książka 'Kwiaty od Artiego'. Amerykańska pisarka ma również na koncie książki dla dzieci i tomiki poezji.
'Pożyczona miłość' to typowe babskie czytadło na leniwe popołudnie. Książka pani Bridget Asher opowiada historię młodej mężatki, Gwen. Dziewczyna wiedzie z pozoru idealne życie u boku swojego męża, Petera. Dość niespodziewanie po kilku latach spotyka swoją studencką miłość, Elliota. Dawny ukochany ratuje życie Gwen. Dziewczyna chcąc mu się odwdzięczyć zgadza się udawać jego żonę przed ciążko chorą matką.
Głównym problemem powieści jest trudny wybór przed jakim stoi główna bohaterka. Dziewczyna musi zdecydować czy zostać u boku kochającego męża próbując wymazać z pamięci dawnego ukochanego czy zaryzykować i porzucić swoje dotychczasowe życie dla Elliota. W tle miłosnych zawirowań Gwen stara się też polepszyć swoje stosunki z ojcem, z którym choć się kochają, nigdy nie miała naprawdę bliskich i ciepłych relacji. 'Pożyczona miłość' to książka, którą czyta się bardzo łatwo. Jest napisana przyjemnym, zrozumiałym dla każdego czytelnika językiem. Bardzo wciąga, praktycznie od pierwszych stron.
Na pewno dużym plusem powieści jest to, że do samego końca nie byłam pewna jak się ona zakończy. Chociaż może to tylko moja naiwność. Główna bohaterka kilka razy zdumiewała mnie swoimi decyzjami i w sumie nie wiedziałam do końca czego się po niej spodziewać. Podobał mi się również ciepły klimat jaki Asher stworzyła w swojej książce.
Zabrakło mi dłuższego opisu wspólnej przeszłości Gwen i Elliota oraz jej małżeństwa z Peterem. Bardzo mało wiemy o obu mężczyznach. Ogólnie dla mnie zabrakło w tej książce 'tego czegoś'.
'Pożyczona miłość' nie jest lekturą ambitną, nawet w swoim gatunku. Jeśli ktoś ma kilka niepotrzebnych godzin lub po prostu chce się odstresować przy 'lekkiej' książce może po nią sięgnąć. W innym przypadku raczej nie polecam.
http://ohwow-butfuckyou.blogspot.com/2012/02/pozyczona-miosc-recenzja.html
Ilość użytkowników lubiących tę recenzje: 0
Skomentuj (0)
martha89 napisał recenzję:
Książka: Jedz módl się kochaj
Autor: Gilbert Elizabeth
Data dodania: 2012-02-19
Książka: Jedz módl się kochaj
Autor: Gilbert Elizabeth
Data dodania: 2012-02-19
Przyznaję, długo nie mogłam się zmusić do przeczytania jej, ale nie żałuję że udało mi się ją skończyć. Książka jest przezabawna i bardzo pouczająca. Autorka wplata w fabułę ciekawostki na temat kultury Włoch, Indii i Indonezji, co jest niezwykle wciągające i pozwala czytelnikowi lepiej zrozumieć punkt widzenia ludzi mieszkających w tamtych stronach. Historia opowiedziana jest bardzo przejrzyście i zachęca do podróży oraz do znalezienia własnej tożsamości, pogodzenia się z nią i prowadzenia życia przepełnionego przyjemnością, miłością i tolerancją własnych wad i popełnionych błędów. Polecam jak najbardziej i na pewno sięgnę po drugą część :)
Ilość użytkowników lubiących tę recenzje: 1
Skomentuj (0)
Jest to mój debiut z autorką. Po prześledzeniu twórczości pani Waters, stwierdzam, że nie specjalizuje się ona w powieściach grozy, mimo to napisała naprawdę fajna powieść z dreszczykiem.
Głównym bohaterem jest stary kawaler,doktor Farady. Ów doktor trafia do tajemniczego domu, który zamieszkuje rodzina Ayersów. podczas wizyty u zubożałej rodziny, staje się świadkiem niewyjaśnionych wydarzen. Narracja jest przedstawiona jako wspomnienia doktora, co daje książce dodatkowy klimat.
"Ktoś we mnie" nie jest dla osoby, która lubuje się w szybkiej akcji. Leniwe tempo, nie za duża ilośc dialogów, sprawiają, że książka może się dłużyć. Jest to tylko kwestia gustu, mi taka forma w ogóle nie przeszkadzała. Ba! wręcz nie wyobrażałbym sobie innej dla tej historii.
Czytając można wręcz na własnej skórze odczuć atmosferę domu, ciszę i chłód panujące na korytarzach, strach i niepwność towarzyszące wydarzeniom. To wszystko czeka na nas w Hundreds Hall.
Zbliżając się do końca, obawiałem się troche o zakończenie. Na szczęście autorka nie zawiodła i stanęła na wysokości zadania. Mimo to nie każdemu będzie odpowiadał sposób w jaki Sarah Waters postanowiła pożegnac się z bohaterami. Żeby się o tym przekonać, trzeba już sameu sięgnąć po książkę i odwiedzić dom rodziny Ayersów, jeśli tylko wystarczy Ci odwagi...
Głównym bohaterem jest stary kawaler,doktor Farady. Ów doktor trafia do tajemniczego domu, który zamieszkuje rodzina Ayersów. podczas wizyty u zubożałej rodziny, staje się świadkiem niewyjaśnionych wydarzen. Narracja jest przedstawiona jako wspomnienia doktora, co daje książce dodatkowy klimat.
"Ktoś we mnie" nie jest dla osoby, która lubuje się w szybkiej akcji. Leniwe tempo, nie za duża ilośc dialogów, sprawiają, że książka może się dłużyć. Jest to tylko kwestia gustu, mi taka forma w ogóle nie przeszkadzała. Ba! wręcz nie wyobrażałbym sobie innej dla tej historii.
Czytając można wręcz na własnej skórze odczuć atmosferę domu, ciszę i chłód panujące na korytarzach, strach i niepwność towarzyszące wydarzeniom. To wszystko czeka na nas w Hundreds Hall.
Zbliżając się do końca, obawiałem się troche o zakończenie. Na szczęście autorka nie zawiodła i stanęła na wysokości zadania. Mimo to nie każdemu będzie odpowiadał sposób w jaki Sarah Waters postanowiła pożegnac się z bohaterami. Żeby się o tym przekonać, trzeba już sameu sięgnąć po książkę i odwiedzić dom rodziny Ayersów, jeśli tylko wystarczy Ci odwagi...
Ilość użytkowników lubiących tę recenzje: 0
Skomentuj (0)
Książa, która nie daje o sobie zapomnieć. Przedstawia świat medycyny w świetle, które burzy cały dotychczasowy układ. Po jej przeczytaniu, będziesz stronił od antybiotyków, które w walce z wirusami są beskuteczne, a które doskonale może zastąpić aspiryna. Badanie mamograficzne stanie się dla Ciebie zbędnym luksusem, które de facto nie ratuje życia, tylko naraża na biopsję lub chemioterapię. 95 % kobiet jest błędnie diagnozowana. Już nigdy nie uwierzysz ślepo lekarzowi.
Medycyna już nie jest sztuką, jak za czasów Hipokratesa - lekarze nie rozmawiają z pacjentami, poddają ich tylko kolejnym, czasem zbędnym badaniom... Warto przeczytać!
Medycyna już nie jest sztuką, jak za czasów Hipokratesa - lekarze nie rozmawiają z pacjentami, poddają ich tylko kolejnym, czasem zbędnym badaniom... Warto przeczytać!
Ilość użytkowników lubiących tę recenzje: 1
Skomentuj (0)
Najbardziej lubiane recenzje (1018)
theApril napisał recenzję:
Książka: WŁADCA PIERŚCIENI. Tom 1. Drużyna pierścienia
Autor: Tolkien John Ronald Reuel
Data dodania: 2011-01-02
Książka: WŁADCA PIERŚCIENI. Tom 1. Drużyna pierścienia
Autor: Tolkien John Ronald Reuel
Data dodania: 2011-01-02
No cóż… Przez niektóre książki trzeba się przedzierać jak przez zaspę śnieżno-lodową - powoli, z trudem, i z raczej zaciśniętą szczęką niż z przyjemnością. I dla mnie Drużyna Pierścienia to właśnie taka książka. Męczyłam się z nią przez miesiąc, dokańczając wyłącznie po to, aby móc powiedzieć "przeczytałam" i nie musieć do niej zaglądać. To było straszne! Co dziwne, film mi się bardzo podobał i często do niego wracam, więc może problem tkwił w tłumaczeniu? Choć podobno tłumaczka była najlepsza z opracowań dostępnych na rynku… Ale do rzeczy. Zdaniem najlepiej podsumowującym moje męki straszliwe będzie, dosyć często napotykane w Internecie streszczenie /luźny cytat/: "Książka, a w zasadzie cykl Władca Pierścieni, opisuje jak to przez trzy części dwóch hobbitów idzie, niosąc pewien pierścień, żeby go wrzucić do dziury, która jest bardzo daleko, a jak tam już doszli, to wracali"... Opis wręcz nieprawdopodobnie trafnie opisuje moje wrażenia - jednym słowem: nuda. Czym sama byłam zdziwiona. Uznaję wielkość Autora, jego talent i wyjątkową dbałość o szczegóły (stworzenie języka elfów jest czymś nadzwyczajnym), treści też są dla mnie ciekawe - więc dlaczego miałam ochotę zrobić z tej książki nożyczkami puzzle? Ale jak tylko zbiorę w sobie na tyle siły, żeby przypuścić na nią atak po raz drugi, to się okaże, czy to czas był zły, czy też po prostu będziemy do siebie z Drużyną Pierścienia podchodzić już zawsze z rezerwą. Oczywistym jest, że pozostałe dwie części ominęłam szerokim łukiem, ale jak kolejne podejście do tomu pierwszego rzuci jaśniejsze światło, to kto wie...
Ilość użytkowników lubiących tę recenzje: 16
Skomentuj (12)
karolinaelzbieta napisał recenzję:
Książka: Wszystko co mężczyźni wiedzą o kobietach
Autor: Francis Alan
Data dodania: 2010-11-12
Książka: Wszystko co mężczyźni wiedzą o kobietach
Autor: Francis Alan
Data dodania: 2010-11-12
Tego co ukazuje autor w swojej pracy na pewno nikt z nas się nie spodziewał!
Książka Cię zaskoczy, a każdy kto ją tylko przeczyta będzie miał uśmiech na ustach - gwarantowane!
Jak dla mnie REWELACJA, dawno się tak nie uśmiałam... :)
Ważne jest też, że czyta się ją błyskawicznie, dosłownie jednym tchem...
Prawdziwy podziw dla autora, ponieważ problem został zobrazowany po mistrzowsku... :)
... A co tak naprawdę mężczyźni wiedzą o kobietach? gorąco polecam tę pozycję wszystkim, a zwłaszcza Panom pragnącym pogłębić swą wiedzę na nasz temat...
Ilość użytkowników lubiących tę recenzje: 14
Skomentuj (8)
Książka ta, i 3 pozostałe części, z taką lubością oplute przez organy fachowe, dla mnie była wyśmienitym pomysłem na spędzenie kilku wieczorów. Czytało mi się ją szybko, sprawnie i z zaangażowaną uwagą – a to już jest bardzo dużo. To co, że opisywane w niej wampiry nie spełniały dotychczasowych wampirzych standardów – słońce ich nie przerażało, spać wogóle nie musiały (o spędzaniu czasu w trumnach nie wspominając), a do tego jakieś takie uczuciowe – jak spotkam wampira na ulicy to się dowiem jak się sprawa przedstawia w rzeczywistości i wtedy będę grymasić, że „jak tak można pisać!”.
Znajdziemy tam po trochu z wielu pozycji, o których było głośno ostatnimi laty: czytanie w myślach każdemu oprócz głównego bohatera czy problemy rasowe w związku człowieka z wampirem (Martwy aż do zmroku), specyficzny zapach wydzielany przez Bellę (Pachnidło), spektakularne uratowanie życia Głównej Bohaterce przez Głównego Bohatera, ujawniając swe nadnaturalne zdolności, co prowadzi wgłąb tajemnicy (wszelakie Supermany, Spidermany, Batmany, itp.) czy trzymanie się swojej grupy izolując od reszty towarzystwa (Roswell High) i w końcu niewyjaśniona inność i skupienie się złowrogich sił na zniszczeniu Głównego Bohatera, tu: bohaterki, (Harry Potter)… Czyli wrzucenie do miksera co bardziej chwytliwych kawałków (bo nie ma co się oszukiwać - ratowanie wybranki serca przez mężnego rycerza nie jest niczym nowym), wylanie ich do własnej formy, wepchnięcie w piekarnik i mamy nowiutkie dzieło:)
Niby każdy by tak mógł… Tylko czemu każdy tak nie zrobił? Wbrew opiniom niektórych uważam, że aby napisać 400 stron o niczym i to jeszcze w sposób wciągający, ciekawy i, przede wszystkim, spójny – trzeba mieć duży talent. Nie można też powiedzieć „o, to już było, mogła się bardziej postarać”, bo było już przecież prawie wszystko, a jak pokazują reakcje na wampira chodzącego sobie swobodnie w dzień – publika domaga się opisywania w kółko tego samego.
O czym jest ta książka? Zdecydowanie „romans” jest tu odpowiednim określeniem. Romans, czyli nie będzie tu krwawych jatek (tzn. będą, ale niewiele), biegania z kołkami po zamkowych lochach, czy wspólnych niedzielnych modłów o wypędzenie Nieumarłych z miasta. Za to jest romans:) Wampira z dziewczyną. Wampir ma rodzinę, dziewczyna ma rodzinę… Jedni wiedzą, co jest na rzeczy – inni nie wiedzą… Jedni są za ich związkiem, inni są mu przeciwni… Taki Romeo i Julia, z tą różnicą, że Romeo jest od początku nieżywy:)
Ilość użytkowników lubiących tę recenzje: 10
Skomentuj (3)
maniaczka007 napisał recenzję:
Książka: MAŁY KSIĄŻĘ
Autor: Antoine de Saint-Exupéry
Data dodania: 2010-12-24
Książka: MAŁY KSIĄŻĘ
Autor: Antoine de Saint-Exupéry
Data dodania: 2010-12-24
Moja pierwsza z ulubionych i najbardziej cenionych książek, wracam do niej często. Kiedy świat jest zbyt trudny do zrozumienia, Mały Książę urzeka prostotą i wrażliwością. Mądra, ciepła i bardzo prawdziwa w sprawach świata dorosłych. spojrzenie dziecka na co to w naszym życiu, często zapominamy i odstawiamy na bok. To mowa o tym czym jest miłość , odpowiedzialność, mądrość. Polecam ta książkę każdemu. Przeczytałam ją bardzo dawno, jako nastolatka. Warto odświeżyć pamięć o tej książce gdy jest się już trochę starszym. Można zobaczyć jeszcze więcej, niż kiedy czytało się jako dziecko:)
Polecam Klasyka!
Ilość użytkowników lubiących tę recenzje: 10
Skomentuj (0)
Najczęściej komentowane (1018)
,,Zmierzch" jest pierwszą częścią czterotomowej sagi autorstwa pani Stephanie Meyer. Opowiada on historię siedemnastoletniej Belli, która musi zamieszkać ze swoim ojcem w dość niewielkiej mieścinie jaką jest Forks. Tam poznaje tajemniczego Edwarda w którym zakochuje się z wzajemnością (ah, jakież to zaskakujące!). Przejdźmy do postaci :
Główna bohaterka Bella - stetryczała siedemnastolatka, z zaburzonym poczuciem równowagi, czyta angielską literaturę klasyczną z której nic nie rozumie, ma infantylną matkę. Jest wyjątkowo nijaka.
Główny bohater Edward - nieludzko piękny, nieludzko silny, słyszy myśli wszystkich istot myślących poza Bellą (ciekawe dlaczego?). Jest on wyjątkowo idealizowany i również nijaki. Nie lubię, gdy w książkach z mężczyzn robi się ósme cudy świata - z kobiet natomiast bezbronne sierotki.
Czytałam w swoim życiu już wiele dobrych książek o wampirach. Tutaj są one : niezniszczalne, nieśmiertelne, nieludzko piękne, silne, szybkie, nie sypiają, mają przeróżne 'specjalne' umiejętności, i pomimo tylu lat na karku zachowują się jak nastolatkowie. Wniosek - razem z zatrzymaniem procesu starzenia się, zatrzymuje się rozwój emocjonalny. U pani Meyer wampiry z zabójców stały się kamieniami migoczącymi w słońcu. Istna magia.
Styl autorki można uznać za prosty i dość przystępny. Dialogi również są na dość niskim poziomie. Natomiast jeśli chodzi o akcję... Jest jej stanowczo zbyt mało. Poza tym książka jest pisana dość schematycznie i autorka nie zaskoczyła mnie niczym.
Moja definicja dobrej książki - Dobra książka to taka, która po przeczytani wciąż krąży po naszej głowie, wracamy do niej jeszcze wiele razy i wciąż przeżywamy wszystko na nowo z bohaterami. Do zmierzchu nie wróciłam ani razu i dam sobie głowę uciąć, że już nie wrócę.
Podsumowując : jest to dość naciągana historia opowiadająca o do bólu idealnej miłości nastolatki i wampiropodobnego stworzenia. Ja na tej książce bardzo się zawiodłam. Nie polecam.
Ilość użytkowników lubiących tę recenzje: 8
Skomentuj (17)
Może ja się nie znam i tyle, a może nie trafiłem na te utwory, co trzeba, ale nie rozumiem dlaczego Gogol jest przez niektórych tak ceniony. Co miały na celu te opowiadania i co wniosły, nie wiem. "Pamiętnik wariata" ( widziałem też gdzieś tutuł " Zapiski wariata") to początkowo zupełny bełkot i to jeszcze napisany takim impertynenckim językiem, że odłożyłbym tą książkę, gdybym miał coś innego do czytania. W końcu domyślamy się, że narrator rozprawia o jakiejś swojej niespełnionej miłości. Następnie mamy korespondencję dwóch suk ( suka- samica psa- jakby ktoś myślał coś innego), którą narrator czyta nielegalnie i w której nic nie ma ciekawego. Pod koniec zaczyna mu się wydawać, że jest królem Hiszpanii i zamykają go w domu wariatów, co jest równie nieciekawie opisane jak cała reszta. I tyle. Zraziłem się nieco do Gogola.
Ilość użytkowników lubiących tę recenzje: 1
Skomentuj (16)
theApril napisał recenzję:
Książka: WŁADCA PIERŚCIENI. Tom 1. Drużyna pierścienia
Autor: Tolkien John Ronald Reuel
Data dodania: 2011-01-02
Książka: WŁADCA PIERŚCIENI. Tom 1. Drużyna pierścienia
Autor: Tolkien John Ronald Reuel
Data dodania: 2011-01-02
No cóż… Przez niektóre książki trzeba się przedzierać jak przez zaspę śnieżno-lodową - powoli, z trudem, i z raczej zaciśniętą szczęką niż z przyjemnością. I dla mnie Drużyna Pierścienia to właśnie taka książka. Męczyłam się z nią przez miesiąc, dokańczając wyłącznie po to, aby móc powiedzieć "przeczytałam" i nie musieć do niej zaglądać. To było straszne! Co dziwne, film mi się bardzo podobał i często do niego wracam, więc może problem tkwił w tłumaczeniu? Choć podobno tłumaczka była najlepsza z opracowań dostępnych na rynku… Ale do rzeczy. Zdaniem najlepiej podsumowującym moje męki straszliwe będzie, dosyć często napotykane w Internecie streszczenie /luźny cytat/: "Książka, a w zasadzie cykl Władca Pierścieni, opisuje jak to przez trzy części dwóch hobbitów idzie, niosąc pewien pierścień, żeby go wrzucić do dziury, która jest bardzo daleko, a jak tam już doszli, to wracali"... Opis wręcz nieprawdopodobnie trafnie opisuje moje wrażenia - jednym słowem: nuda. Czym sama byłam zdziwiona. Uznaję wielkość Autora, jego talent i wyjątkową dbałość o szczegóły (stworzenie języka elfów jest czymś nadzwyczajnym), treści też są dla mnie ciekawe - więc dlaczego miałam ochotę zrobić z tej książki nożyczkami puzzle? Ale jak tylko zbiorę w sobie na tyle siły, żeby przypuścić na nią atak po raz drugi, to się okaże, czy to czas był zły, czy też po prostu będziemy do siebie z Drużyną Pierścienia podchodzić już zawsze z rezerwą. Oczywistym jest, że pozostałe dwie części ominęłam szerokim łukiem, ale jak kolejne podejście do tomu pierwszego rzuci jaśniejsze światło, to kto wie...
Ilość użytkowników lubiących tę recenzje: 16
Skomentuj (12)
Ciężko opisać "Pachnidło". Na pewno jest to książka inna niż większość, oryginalnie pomyślana. Przedstawia niezwykłe bogactwo świata zapachów, świata, który, jako zwykli ludzie odbieramy tylko cząstkowo. Przedstawia również człowieka, który jest pozbawiony pewnej charakterystycznej ludziom cechy, właściwie charakterystycznej wszystkim żywym istotom. Grenouille pozostaje w cieniu, wiecznie niezauważony, nigdy przez nikogo nie kochany, niedoceniany lub pogardzany, sam na sam ze swoim geniuszem. Wreszcie postanawia swój telent wykorzystać do tego, by stać się normalnym, może nawet lepszym niz większość tych okropnych ludzi, ba, czemu nie najlepszyn, najwspanialszym? W końcu stać go na to. Wreszcie wszyscy go dostrzegą, będą go kochali i nigdy nie będzie już sam. Jednak Grenouille dąży do celu po trupach, jest zimny, nie czuje współczucia, brak mu empatii i autorefleksji. I choć osiąga to, co zamierzył pierwotnie, sukces okazuje się kompletną katastrofą. Książka pokazuje dokąd prowadzi życie wbrew sobie, bo przecież Grenouille chciał się zmienić w kogoś kim nigdy nie był i kim tak naprawdę nie mógł być. Kolejna książka bez heppy- endu z szokującym zakończeniem. W ogóle cała ta praca ma smak słodko- gorzki. Autor łączy w niej zmysłowość z brutalnością. Odgraniczają się one od siebie tak ostro, że aż bolą, rażą. Książka jest na pewno ciekawa i dla mnie nieco dziwna. Tak właśnie mógłbym ją określić jednym słowem- dziwna. I pierwsza refleksja, która nasunęła mi się po przeczytaniu- jakim człowiekiem jest autor, że wymyślił coś takiego?
Ilość użytkowników lubiących tę recenzje: 3
Skomentuj (8)
