O serii
Opis
Nie chciał, ale musiał Hradani Bahzell Bahnakson z plemienia Koniokradów nigdy nie chciał zostać wybrańcem boga wojny. Niestety, bóg wojny nalegał.Dyskusje
Książki z tej serii (3)
PRZYSIĘGA MIECZY
Tego, kogo bogowie zatrudnią, najpierw wypróbują. Nasz bohater: niezwykły paladyn Bahzell Bahnakson z hradani Koniokradów nie jest rycerzem w lśniącej broni. Jest hradani, członkiem rasy znanej z swych niekontrolowanych napadów szału, krwiożerczych skłonności i niezdolności do cywilizowanego zachowania. Żadna z pozostałych Pięciu Ras ludzi nie lubi hradani. Poza swym etnicznym obciążeniem, Bahzell ma własne problemy, z którymi musi sobie poradzić: złamaną umowę o zakładnikach, mściwego księcia, cenę za swą głowę. Nie chce się mieszać w problemy nikogo innego, nie mówiąc już o bogach. Nie mówiąc już o Bogu Wojny. A więc dlaczego ląduje tysiące staj od swego domu, mając na głowie polityczne intrygi, skrytobójców, demony, psioników, złą magię, białą magię, mrocznych bogów, dobrych bogów, złych poetów, chciwych gospodarzy oraz większość Zatoki Bortalik?
Cóż, to wszystko wina Boga Wojny...
Zaprzysiężony Bogu Wojny
Hradani Bahzell Bahnakson z plemienia Koniokradów nigdy nie chciał zostać wybrańcem boga wojny. Niestety, bóg wojny nalegał. Na domiar złego poczucie odpowiedzialności nie pozwoliło Bahzellowi powiedzieć nie. W ten sposób znalazł się w Cesarstwie Topora, gdzie nawet ludzie, którzy nie nienawidzili hradani, odnosili się do nich podejrzliwie i z obawą. To rzecz jasna był dopiero początek jego kłopotów. Następnym problemem okazali się rycerze zakonu Tomanaka, z których wielu było zdruzgotanych faktem, że ich bóstwo uczyniło wybrańcem hradani... i zamierzali coś z tym zrobić.
Przysięga Wietrznego Jeźdźca
Bóg Wojny nigdy nie obiecywał mu szczególnej popularności. Koniokradzi hradani nie są zbyt popularni wśród Sothoii. Istnieje pewna drobna kwestia tysiąca lat wzajemnych najazdów i rzezi, a poza tym jeszcze znany wszem i wobec fakt, że wszyscy hradani - a zwłaszcza Koniokradzi - są krwiożerczymi barbarzyńcami podatnymi na niepohamowane napady berserkerskiej furii i żądzy krwi. Nie wspominając już o przyczynie, dla której zostali nazwani Koniokradami: o przekonaniu, iż ukochane bojowe konie Sothoii stanowią kulinarne przysmaki. Co zatem robi Koniokrad Bahzell Bahnakson w samym środku Wietrznej Równiny Sothoii? Oczywiście stara się ujść z życiem. Nie będzie to jednak łatwe. Jest on nie tylko Koniokradem, ale synem władcy Koniokradów oraz ambasadorem Koniokradów przy baronie Tellianie, najpotężniej-szym ze wszystkich szlachciców Sothoii. Sytuację nieco komplikuje wrogość, z którą spotyka się jako Koniokrad, któremu Tellian poddał całą armię... mając nad Bahzellem przewagę liczebną trzydzieści do jednego. I jako ten, który został uznany wybrańcem Tomanaka, Boga Wojny i Sprawiedliwości - co Sothoii uważają za najgorsze świętokradztwo. Już samo to wystarczyłoby pewnie, żeby było gorąco, ale istnieją jeszcze ogromne rumaki - stworzone za pomocą magii konie, inteligencją dorównujące ludziom, z zadawnionymi gorzkimi wspomnieniami. A także zbliżająca się śmiercionośna konfrontacja pomiędzy wojowniczkami Sothoii i jednym z wasali Telliana. I knowania najbardziej zażartego politycznego wroga barona Telliana, który poprzysiągł zniszczyć kruchy pokój, jaki starają się zbudować Tellian i Bahzell. Gdy doda się do tego złych czarodziejów, hordy nieumarłych demonów, przynajmniej dwóch Mrocznych Bogów, skrytobójców i w końcu jedną strasznie zdeterminowaną czternastolatkę, Bahzell ma ręce pełne roboty. Na szczęście ma kilku przyjaciół do pomocy. Na nieszczęście jednak, jego kłopoty dopiero się zaczynają...


