Blog



Po wielu burzliwych latach znajomości, wreszcie zaprzyjaźniłam się z książką. Mam zamiar bez patosu, zgodnie z moimi odczuciami opisać jak przebiega taki proces.

Blog


Wyszukaj:

Pekińska koma
2011-02-07, 14:46
Trochę na razie przytłaczają mnie 704 strony, ale dzielnie i z nie mała przyjemnością czytam kartka po kartce, zdanie po zdaniu (niektóre nawet po kilka razy jak się rozproszę). Po Ulicy tysiąca Kwiatów PK była nieco jak hipotermia. Co prawda wojna tam, wojna tu…jednak opisane obrazy zupełnie inne. Tamten obrazek był delikatny jak…stare szkła mojej babci. Czytając czułam się jakbym tylko oglądała i trochę bała się dotknąć (oczywiście pomimo paru drastycznych wydarzeń i znośnie opisanych emocji i przeżyć bohaterów). W ogóle nie mając świadomości po co sięgam nagle znalazłam się w grubo ciosanym świecie w którym nie brak fiutów, potu i ogólnie ludzie opisani są razem z ułomnościami ciała i charakteru. NIESPODZIANKA. W tym świecie również znalazło się miejsce na magię a mianowicie marzenia głównego bohatera o podróży tropem jego ukochanej książki i jego miłości. Te wątki przyrównałabym do złotej rybki wrzuconej do ścieku która i tak zdechnie. Jeszcze bardziej uświadamia że jedyną rzeczą jaką Chińczycy w tamtych czasach mieli własnego były ich myśli i marzenia. Smutno. I chyba właśnie dlatego książka tak bardzo mi się podoba. Jest – jak to dobrze ujął Gao Xingjian, którego cytat znajduje się na okładce – bezkompromisowa.

Skomentuj (1)
Copyright © 2010 ooo Parkliteracki.pl sp. z o.o. Portal społecznościowy dla miłośników recenzji książek oraz dla wszystkich dla których literatrura i książki to Coś bez czego nie mogliby żyć. Wszelkie prawa zastrzeżone.