Blog



Odpowiedzi na pytania dotyczące religii i teologi zadawane przecz członków naszego parku, o d czasu do czasu moje prywatne wpisy.

Blog


Wyszukaj:

Kobiety w pracy (osobiste doświadczenia)
2012-05-19, 01:28

Jednego nie można od kobiet wymagać „LOGIKI” gdyż ta je najzwyczajniej w świecie nudzi, lecz osobiście podejrzewam, że jest dla nich najzwyczajniej w świecie za trudna. Wszak żaden system etyczny, moralny czy filozoficzny nigdy nie wyszedł spod kobiecej ręki. Kto wie może dzisiejsze absurdy są efektem dopuszczenia kobiet do władzy i naginania zasad pod wpływem przypływów ich uczuć? Równie abstrakcyjnych co nieprzewidywalnych, oczywistym jest, że nie sposób zbudować na ruchomych piskach niczego solidnego.

 

 

Mam serdecznie dość mojej pracy z trzema kobietami które przydzielił mi do pomocy szef, ich sposób pracy i bycia jest wyjątkowo męczący. Są jeszcze perełki jak na ten przykład próba przepuszczenia jednej w drzwiach, która zakończyła się nazwaniem mnie szowinistą. A moje potwierdzenie, że tak, jestem szowinistą spowodowała wybuch jest wściekłości i niewykopywanie moich poleceń. Moje uwagi co do nieefektywności jej pracy skończyły się jej skargą u szefa po której wyleciała ona z pracy na zbity pysk. Przed odchodnym nie umiała zachować się z godnością lecz zrobiła burę na całą firmę. Nie ma co, prawdziwie wyzwolona dziewczynka.

 

 

Naprawdę ciężko szanować dzisiejsze kobiety, wywołują one nie poczucie obcowania z pięknem lecz śmiech i politowanie ot taka samiczka (bo nie kobieta) która jest „trochę gorszym mężczyzną”.

 

 

Ciężko mi to przyznać lecz obawiam się że Waldemar Łysiak w „Statku” miał rację.


Skomentuj (0)

Naiwność tolerancji w myśleniu globalnym
2012-05-10, 21:42

„Nie osiągnie się spójnego planu przez rozbicie go na części i głosowanie nad poszczególnymi kwestiami. Zgromadzenie demokratyczne dokonujące poprawek i głosujące nad złożonym planem gospodarczym punkt po punkcie,tak jak to czyni w przypadku zwyczajnej ustawy,dokonuje rzeczy bezsensownej. Plan gospodarczy,jeśli ma zasługiwać na to miano,musi być oparty na jednolitej koncepcji....” „...Złożona całość, w której wszystkie części muszą być jak najdokładniej dopasowane do siebie, jest niemożliwa do osiągnięcia w drodze kompromisu między sprzecznymi poglądami.”

 

 

Friedrich August von Hayek (1889-1992), austriacki ekonomista i filozof polityczny. Otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomi w 1974r. Wraz z G. Myrdalem. Cytowany fragment pochodzi z książki „Droga do zniewolenia” F.A.Hayeka wydanie czwarte z 2009r.

 

 

Wnioski pozostawiam wam, dodam tylko tyle że, od gospodarki do polityki społecznej jest tylko jeden krok a czasami jedno przeplata się z drugim.

 

Nostrian

 


Skomentuj (0)

Filozoficzny słownik zabobonów "Odrodzenie"
2012-05-06, 19:57

ODRODZENIE. Niemal dwa i pół wieku trwający okres przejściowy między średniowieczem a epoką nowożytną w Europie. W tym okresie zaszły znaczne zmiany w wielu dziedzinach; wspaniale rozwinęła się m.in. nauka i sztuka. W odrodzeniu należy odróżnić liczne składniki i fazy rozwoju. Związane są też z nim różne zabobony, tak dalece zakorzenione, że nauka nowoczesna dopiero obecnie stara się z wielkim trudem je obalić.

 

1. Pierwszym i bodaj głównym zabobonem jest wierzenie (do którego przyznawało się zresztą wielu ludzi odrodzenia), że odrodzenie jest właśnie odrodzeniem, zmartwychwstaniem kultury i cywilizacji po długim okresie barbarzyńskich "średnich wieków", które mają być ciemną przerwą między dwoma okresami kultury. Jest to zabobon wynikający z zupełnej ignorancji średniowiecza i ścisłego związku, jaki zachodzi miedzy nim a odrodzeniem, aby wymienić tylko dwie całkiem różne dziedziny, poezję i życie gospodarcze. Dante żył w wieku XIII, a więc w szczytowym wieku średniowiecza, a Petrarka w XIV, nie w XVI. Jeśli chodzi o życie gospodarcze, to jego autentyczny renesans przypadł także na wiek XIII. kiedy wspaniale rozwijały się handel i bankowość. Nawet opowiadanie, że odrodzenie odkryło pisarzy starożytnych, jest zabobonem. Jak dziś wiadomo, przybyły w tym czasie tylko dwa rękopisy starogreckie -wszystkie inne były już na Zachodzie (głównie we Francji) - a to dlatego, że Europa zachodnia przeżyła już w XII i XIII wieku inny nawrót do starożytności, połączony z wielkim zainteresowaniem człowiekiem i przyrodą.

 

2. Inny zabobon polega na pomieszaniu dwóch składników odrodzenia wzajemnie sobie przeciwnych, a mianowicie tzw. humanizmu* z nową nauką przyrodniczą. Humanizm jest wrogi wszelkiej logice, rozumowi, wszelkiej nauce przyrodniczej, uważa ją za pracę "mechaniczną", niegodną kulturalnego człowieka, który ma być pisarzem, retorem, politykiem. Postać człowieka odrodzenia, który jest równocześnie podobny i do Erazma z Rotterdamu i do Galileusza, jest mitem, a wiara w jakąś jednolitą odrodzeniową wizję świata zabobonem.

 

3. Trzeci zabobon to wychwalanie filozofii odrodzenia jako "wielkiej" w porównaniu do poprzedzającej ją scholastyki*. Prawda jest taka, że jeśli wyjmiemy Mikołaja z Kuzy (który z duchem odrodzenia nie ma nic wspólnego) i Galileusza (który żyje u schyłku odrodzenia), ludzie odrodzenia nie są, jak słusznie stwierdził Kristeller, ani dobrymi, ani złymi filozofami, ale w ogóle filozofami nie są. Są często znakomitymi pisarzami, uczonymi, znawcami tekstów starożytnych, umieją kpić, dowcipkować, tworzyć arcydzieła literackie, ale z filozofią mają niewiele wspólnego. Przeciwstawianie ich myślicielom średniowiecza jest więc czystym zabobonem.

 

4. Inny zabobon to wierzenie, że odrodzenie stanowi gwałtowną rewolucję, całkowite zerwanie z przeszłością. Prawdą jest, że zachodzą w czasie owych wieków gwałtowne przemiany, ale są one wszystkie organicznie związane z przeszłością i można w każdym wypadku wskazać, gdzie się w łonie średniowiecza zrodziły. Idzie to tak daleko, że jeden z najlepszych znawców odrodzenia, Huyzinga, mógł je nazwać "jesienią średniowiecza".

 

5. Wreszcie zabobonem jest twierdzenie, że ludzie odrodzenia są wszyscy, albo przynajmniej w większości protestantami z ducha, monistami, ateistami albo racjonalistami. Prawda jest odwrotna: przytłaczająca większość ludzi odrodzenia, a w filozofii niemal wszyscy, od Leonarda poprzez Ficyna do Galileusza i Campanelli, byli katolikami, często gorliwymi wyznawcami i obrońcami katolickiej wiary, jak np. Marsiglio Ficino, który oksiężył się w 40-tym roku życia i jest twórcą nowożytnej apologetyki katolickiej.


Ojciec profesor Józef Maria Bocheński


Skomentuj (3)

Filozoficzny słownik zabobonów "MIŁOŚĆ"
2012-05-06, 06:10

MIŁOŚĆ. Rzecz dziwna, że miłość, a więc przeżycie, zdawałoby się, wszystkim dostępne i piękne, stała się przedmiotem zabobonów. Aby to zrozumieć, wypada przypomnieć parę zasadniczych cech miłości, wypracowanych w XX wieku przez filozofów (Scheler i inni). Pierwszą taką cechą jest to, że przedmiotem miłości godnej tej nazwy jest zawsze konkretna osoba ludzka, a nie anonimowe indywiduum, i to o tyle, o ile jest nam bliska, o ile ma tożsamości z nami. Inną cechą miłości jest jej wielka złożoność. Z jednej strony odróżniamy (już od czasu dawnych stoików) cztery typy czy rodzaje miłości: miłość rodzinna (storge), przyjaźń (filia), miłość erotyczną (eros) i miłość duchową (agape). Skądinąd, wobec tego, że możemy wyróżnić w człowieku co najmniej trzy poziomy: roślinny, zwierzęcy i duchowy -miłość może występować na każdym z nich. Przy tym pełna miłość obejmuje je wszystkie równocześnie.

 

Pierwszy zabobon, odnoszący się do miłości, dotyczy jej przedmiotu. Tym zabobonem jest altruizm*, który jest miłością innego człowieka w abstrakcji, anonimowego - i to dlatego, że on jest inny, obcy nam.

 

Innym zabobonem, bardzo niestety rozpowszechnionym, jest sprowadzanie miłości do jednej z jej postaci, przede wszystkim do jednego tylko poziomu. Niektórzy widzą miłość tylko na poziomie roślinnym, płciowym; tak np. w języku francuskim "uprawiać miłość" znaczy po prostu tyle co spółkować. Inni - i to jest najbardziej rozpowszechniony zabobon - sprowadzają miłość do uczucia. Miłość jest niewątpliwie także uczuciem, ale nie tylko uczuciem. Jeśli jest pełna, obejmuje także z konieczności wolę służenia i wolę dobra ukochanej osoby.


Skomentuj (4)

Filozoficzny słownik zabobonów "PACYFIZM"
2012-05-05, 08:31

PACYFIZM. W zasadzie tyle co przekonanie, że pokój jest stanem godnym pożądania i że należy do niego dążyć.

 

Ale w praktyce pacyfizm przejawia się zwykle w postaci dwóch zabobonów: 1. że można osiągnąć pokój rozbrajając narody pokojowe i 2. że żadna wojna nie jest moralnie dopuszczalna.

 

Doświadczenie uczy, niestety, że rozbrajanie narodów pokojowych prowadzi do opanowania ich przez inne, wojownicze, a te z kolei zaczynają toczyć wojny z podobnymi do siebie drapieżnikami. Skądinąd twierdzenie, że każda wojna jest niesprawiedliwa, nie wytrzymuje krytyki, są bowiem okoliczności, w których - zgodnie z normalnym wyczuciem - istnieje oczywisty obowiązek bronienia orężem praw innych, powierzonych naszej opiece.

 

Następujący, zmyślony przykład unaocznia tę prawdę. Do farmera na Dzikim Zachodzie przychodzi sąsiad i oddaje mu pod opiekę 6-letnią córeczkę, bo jedzie do miasta, a czasy są - powiada - niespokojne. Nasz farmer wyczyścił właśnie swój rewolwer i nabił go. Dziewczynka bawi się koło drzwi, kiedy wchodzi bandyta i podnosi pałkę, aby roztrzaskać główkę dziecka. Pytanie: czy wolno naszemu farmerowi strzelić? Odpowiedź ze stanowiska zdrowego rozsądku brzmi: oczywiście, nie tylko wolno mu strzelić, ale nawet, jeśli nie strzeli, zasługuje na naszą pogardę: jego świętym obowiązkiem jest bronić życia powierzonego mu dziecka. Otóż w wojnie obronnej chodzi bardzo często - jak ostatnio podczas drugiej wojny światowej - po prostu o życie naszych współobywateli. Stąd jest prawdą oczywistą, że walka zbrojna w obronie grupy społecznej może być nie tylko dozwolona, ale i nakazana moralnie. Piłsudski pisał w 1908 roku: "Chcąc zwyciężyć, a bez walki, i to bez walki na ostre, jestem nie zapaśnikiem nawet, a wprost bydlęciem, okładanym kijem czy nahajką".

 

Podłożem pacyfizmu jest sentymentalizm: byłoby tak ładnie, gdybyśmy mogli uniknąć wojen. Wojna jest rzeczą nieładną, straszną. Miesza się te oceny estetyczne z moralnymi, zapominając, że nieraz rzeczy niepiękne są przecież dobre i nakazane (np. operacje). Pacyfizm zasługuje więc w pełni na nazwę zabobonu i to mimo szlachetności niektórych jego wyznawców. Niektórych, bo pacyfizm jest bardzo często używany przez przyszłych najeźdźców do moralnego rozbrajania ich ofiar.

Ojciec Profesor Józef Maria Bocheński


Skomentuj (1)

Plaga zdeterminowanych kobiet
2012-05-04, 19:20
Przeciętny ankietowany na pytanie, czy kobieta powinna piastować stanowiska przeznaczone do niedawna wyłącznie mężczyźnie, odpowie twierdząco. Zapytany nieco inaczej: czy jego żona, córka, matka powinna pracować (nawet za poważne wynagrodzenie) jako górnik, rzeźnik, alfons czy szambiarz – popuka się w czoło. Dlaczego? Bo to kobiecie nie przystoi. Więc jednak!


Szarańcza


Plaga zdeterminowanych kobiet rozszerza się na wszelkie znane światu zawody. Można je spotkać w urzędach, barach, na stacjach benzynowych, wojsku, policji, na uniwersytetach, rajdach samochodowych, w sądach, przychodniach.. etc. Wszędzie też gdzie się pojawiają – niszczą. Skandaliczne stwierdzenie? Skądże! Gdy nie zajmują się nauką czy szeroko pojętą kulturą – niszczą siebie (swoją kobiecość); gdy zaś zajmują się (zawodowo) nauką czy kulturą – zaniżają ich poziom, przez co niszczą ludzkiego ducha.


Fakty mówią same za siebie:


1. Nauka: Niemal wszystkie przełomowe odkrycia w dziejach ludzkości dokonywane są przez mężczyzn. Żadnego Lorentza, Newtona płci pięknej.
2. Poezja: dziś w większości pisana przez kobiety – upada. Żadnego Baudelaira, Poego.
3. Literatura: żadnego Dostojewskiego, Goethego.. Wybitna literatura nie wyszła nigdy spod kobiecego pióra.
4. Malarstwo: żadnego Dalego, Malczewskiego (propozycje współczesnych malarek są dodatkowo antysztuką).
5. Muzyka: żadnych wybitnych kompozytorek. Żadnego Mozarta, Beethovena.
6. Filozofia: brak kobiet geniuszy. Żadnego św. Tomasza z Akwinu, Bierdiajewa.


Reasumując: świat nie rozwija się dzięki kobiecie – i to jest FAKT. Ten świat jest światem mężczyzn. Oni go kształtują, przerabiają, upiększają. Geniusz męskich dzieł daje nam wszelkie dobra kultury, nauki, techniki. Dla kobiet z dawnych epok było to oczywiste. Dziś, niestety, stwierdzenie faktu jest równie niewygodne, co niewykonalne bez podniesienia się tumultu wśród płci pięknej. Kobiecie bowiem tak głęboko zakorzeniono, że musi się realizować w rywalizacji, że gdy stwierdzamy li tylko fakty – godzimy w jej dumę własną.

Magdalena Żuraw



A najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że w dzisiejszych czasach prawda nie ma znaczenia, jeżeli fakty są sprzeczne z założonym celem to tym gorzej dla faktów. WYJĄTKI nie mogą być podstawą do ogólnych twierdzeń, wyjątki są wyjątkami i pozostają wyjątkowe.


Nostrian



Skomentuj (18)

To już jest koniec.
2012-04-18, 21:32

Pobyt na tym portalu z pewnością będę wspominał przez dłuższy okres czasu chodź traktowałem go nieco po macoszemu nie poświęcając mu zbyt wiele uwagi. Spotkałem i dyskutowałem tutaj z naprawdę wieloma ludźmi mądrymi, głupimi lecz zazwyczaj ciekawymi.

 

 

Jeżeli jest coś co nasuwa się mi na myśl po tych rozmowach to z pewnością jest to rozczarowanie i irytacja. Oczywistym jest że większość ludzi to kompletni idioci (jak ja kocham demokrację), spodziewałem się jednak że pośród osób które czytają ich średnia będzie mniejsza. I owszem była lecz głupotę zastąpił relatywizm i egocentryzm (są wyjątki oczywiście). Niemal dla wszystkich jedynym punktem odniesienia swoich ocen i opinii jest jego osoba, ma to swoje plusy jeżeli dyskutujemy o miłości lecz w innych wypadkach dyskusja stawała się groteskowa. Potwierdza do mój pogląd, że jeżeli pozwoli się umysłowi rozwijać swobodnie bez wytycznych i ograniczeń to efekt może być tylko jeden, egoizm, samozadowolenie i brak stałych wartości. Otwarcie się na wszystko nie świadczy o tolerancji lecz o wewnętrznej pustce, człowiek zgadzający się na wszystko i nie czujący wstrętu do niczego musi być ideową „pustynią” . Posiadanie jakichkolwiek poglądów skutkuje też antypatią do poglądów przeciwstawnych, to naturalne. Mimo tego miło wspominam rozmowy gdyż wiele zrozumiałem. Wielu użytkowników miało mi do zaprezentowania jedynie relatywizm, negację, wyśmiewanie wszelkich wartości i tradycji oraz żadnych nowych idei. Bunt dla samego buntu, brak celu, podniesienie hedonizmu do rangi przypisanego człowiekowi prawa oraz powszechną bezmyślność. Obraz ludzi czytający książki na tym portalu jest strasznie (przynajmniej dla mnie) przewidywalny, wasz bunt to tak naprawdę dostosowanie się do dzisiejszego świata, bunt w określonych już wcześniej ramach, bunt taki jakiego świat chce, kiedyś nazywano to tchórzostwem, dzisiejsi barbarzyńcy nazywają to postępem. Filozofowanie oderwane od rzeczywistości i od dobra wspólnego to głupota podniesiona dziś do ragi cnoty. Piekło jest wybrukowane dobrymi chęciami.. Są wyjątki oczywiście (to powinno być oczywiste lecz jeśli tego nie napiszę zaraz ktoś mi wytknie generalizowanie uważając się zapewne za niesamowitego bystrzaka).

 

 

Ja jako katolik ortodoksyjny, liberał gospodarczy, konserwatysta moralny, republikanin, monogamista i antydemokrata byłem jedynym buntownikiem na tym portalu. Ludzie o takich poglądach jak moje już niedługo będą prewencyjnie zamykani w więzieniach za mowę nienawiści, faszyzm i antysemityzm pod pozorem „schizofrenii bezobjawowej”. Dzisiaj można być każdym, tylko nie katolikiem, tylko to jedno nie jest społecznie akceptowalne. Tak więc zarzuty że jestem „zmanipulowany” wywołują u mnie jedynie uśmiech. Oparcie się presji społecznej i pozostanie prawdziwym chrześcijaninem to dziś wręcz tytanicznych wyczyn. Bycie lewicowym ateistą z socjalistycznymi poglądami to pójście za 90% dzisiejszej młodzieży, to pójście na łatwiznę. Tak więc nie wmawiajcie mi jacy wielcy z was buntownicy i indywidualiści, idziecie za tłumem ot co.

 

 

Jedną z najzabawniejszych rzeczy jest to, że największe zaślepienie i ośli niemal upór w bronieniu tego co nielogiczne i zwyczajnie nieopłacalne społecznie dostrzegałem wśród ateistów. Nawet jeżeli podczas rozmów na PW wykaże się nieopłacalność ich poglądów zastosowanych w praktyce to oni nadal będą je głosić a rzeczywistość to wredna przeszkadzająca mi rzecz. Zawsze myślałem że ateiści są ludźmi pragmatycznymi i logicznymi dla których logika i świat realny są najważniejsze, myliłem się. Ten portal pokazał mi że to najwięksi w świecie „idealiści” do tego tak bardzo naiwni że to wręcz śmieszy :) Nawet jeżeli człowiek jest jedynie ożywionym białkiem, zwierzęciem z dodatkowa warstewką mózgu, to głoszenie takich haseł i budowanie na ich podstawie nowej cywilizacji musi doprowadzić do katastrofy. Dobre wychowanie to sztuka stwarzania pozorów, moralność to zbiór zasad podpartych dla trwałości autorytetem bóstwa, litość to słabość usprawiedliwiana jedynie przez sztucznie wytwarzaną etykę. Cywilizacja to sztuczny twór, oparty na religii i odgórnie założonej moralności. W przypadku liberalizmu moralnego i promowania ateizmu cywilizacja w naszym rozumieniu zaniknie i będzie zastąpiona prymitywnymi relacjami społecznymi i bezlitosnymi rządami rozumu (rozum bez kajdan moralności to zbrodniarz). To logiczne lecz ateiści są idealistami a nie realistami umieją jedynie mówić że Boga nie ma lecz nie umieją pomyśleć co wynika z faktu głoszenia takich tez. Mogę jedynie powtórzyć słowa Woltera (ateisty) „...gdyby Boga nie było to należało by go wymyśleć...”.Są wyjątki oczywiście (to powinno być oczywiste lecz jeśli tego nie napiszę zaraz ktoś mi wytknie generalizowanie uważając się zapewne za niesamowitego bystrzaka).

 

 

Jednym ratunkiem w tym bałaganie okazała się pewna niewiasta ;) Ona jedna była warta tego by spędzić tyle czasu na tym portalu, lecz kim ona była, to już tajemnica. Były również głębsze rozmowy na tematy teologiczne, społeczne a nawet uczuciowe które pozwoliły mi poznać bliżej kilka ciekawych osób „perełek”. Lecz to sprawa czysto prywatna, pomiędzy mną a nimi.

 

 

Oto moje pożegnanie oczywiście z ukrytym przesłaniem dla tych którzy mnie bliżej poznali. Kto wie może spotkamy się kiedyś na bezdrożach internetu, żegnajcie.

 

Ogólne:

http://www.youtube.com/watch?v=6DBy_Ssn0KE

 

 

Oraz coś specjalnie dla kobiet z którymi miałem przyjemność zamienić tutaj kilka słów ;)

http://www.youtube.com/watch?v=F_DycgPdJrU&feature=related

 


Skomentuj (1)

Zwycięstwo
2012-04-10, 10:07
Wszytko wydarzyło się sobotę siódmego kwietnia w domu moich rodziców. Przeglądając świąteczne wydanie „Naszego Dziennika” natknąłem się na zdjęcie pewnego obrazu które doskonale ilustruje to co wydarzyło się niemal dwa tysiące lat temu.


Ciało Chrystusa przez trzy dni spoczywało w grobie to wie każdy, lecz Kościół naucza, że w tym czasie Jezus głosił zbawieni tym którzy zdążyli opuścić świat przed jego przyjściem. Zstąpił do piekła. Od czasu wygnania z raju prarodziców bramy nieba pozostawały zamknięte, zarówno dla ludzi złych jak i dobrych. Każdy bez wyjątku szedł do piekła bowiem każdy samym faktem istnienia dopuszczał się grzechu pierworodnego zaciągniętego na ludzkość przez Ewę i Adama. Z chwilą śmierci Bożego Syna a tym samym odkupienia ludzkości, bramy raju, po raz pierwszy od stworzenia świata, zostały otwarte...


Obraz przedstawia Chrystusa stojącego na progu wyłamanych kamiennych drzwi wyprowadzającego z piekła niewinne dusze, artysta doskonale oddał to co możemy jedynie sobie wyobrażać.


Cześć i Chwała dla zwycięscy śmierci, piekła i Szatana! Jesteśmy wolni!

Skomentuj (0)

Leśne rozmyślania ciemnogrodzianina
2012-04-05, 07:10

Błękitne jezioro w niewielkiej dolinie otoczonej porośniętymi drzewami łagodnymi wzgórzami, budząca się do życia natura i oszałamiający zapach wiosny. Siedząc na półce skalnej i napawając się odgłosami lasu po raz kolejny zrozumiałem starą prawdę:

 

 

„Ludzie szukają Boga w książkach a znajdują go w Modlitwie”.

 

 

Kiedy będę mógł przyjechać do tego miejsc na dłuższy czas i obcować z Bogiem pośród jego stworzenia? Miasto łudzi człowieka swoim ogromem i krzykliwością, łatwiej wtedy uwierzyć w swoją niezależność i wszechmoc umysłu. Odwracamy się od Boga oszukani jednym i tym samym kłamstwem występującym jedynie pod różnymi postaciami, kłamstwem tym jest obietnica „bycia równym Bogu” i ludzkiej nieposkromionej wolności. Wolność bez prawa i zasad zamienia się w klatkę naszych słabości i wad, ileż to ludzi jest jej więźniami. Bóg wyciąga rękę do każdego, tylko od nas zależy czy ja pochwycimy stając się wolnymi ludźmi.

 

 

Ja wybieram wolność w prawdzie.


Skomentuj (1)

Las, ognisko, gwiazdy
2012-03-31, 20:57

W celu podładowania akumulatorów wyjeżdżam do mojego mojego wujka w Pensylwanii. Jest to kompletne odludzie tak więc nie będę miał dostępu do internetu, zresztą i tak nie zabieram ze sobą laptopa, chcę naprawdę odpocząć. Tak więc do zobaczenia za kilka dni.


Skomentuj (1)

Kobiety a osobiste szczęście szczęście
2012-03-30, 17:29
Patrząc na to co dzieje się w życiu mojego bliskiego znajomego muszę zadać sobie pytanie które będzie miało wpływ też na moje życie. Dlaczego kobiety równie szybko nudzą się zarówno szczęściem jak i nieszczęściem?

Kohelet miał jednak rację pisząc by nie pokładać zaufania w żadnym z dóbr tego świata i zaufać „Panu”. Opieranie swojego szczęścia i samoakceptacji o kobietę wydaje mi się szczególnym absurdem i błędem popełnianym przez wielu mężczyzn. Nie mogąc znaleźć akceptacji u rodziny bądź przyjaciół szukają jej u kobiety chcąc w ten sposób odzyskać utracony spokój. Odrzucają boskie prawa podporządkowując swoje sumienie kobiecie stawiając ją niemal na miejscu Boga.. Tymczasem kobiecie obce są opinie i oceny tworzone na podstawie logiki, sprawiedliwości lub pewnych stałych zasad. Nie sposób budować na takim podłożu swojego „ja” z którego można by być dumnym i o którego trwałość można by być spokojnym.. Jedyna rzecz jaka kieruje córkami Ewy to uczucia, będące niczym trzcinka naginająca się do aktualnego chciejstwa lub chorągiewka poddająca się bezwolnie silniejszemu wiatrowi. Błędem jest poleganie na tak niepewnym systemie wartości.

Krótki okres samotności dobrze mi zrobił, spojrzałem na swoje życie spokojnie, bez zaciemniających wszystko uczuć. Nie mogę ulegać im tak jak do tej pory, na pierwsze miejsce musi powrócić to co prawdziwe i pewne.

Skomentuj (9)

Współczesne darmowe dziwki
2012-03-27, 21:52

W ostatnich dniach na terenie Nowego Yorku zaczęły pojawiać się niecodzienne plakaty. Niecodzienne bowiem nie reklamują nowego filmu lecz idee i ich skutki. Plakat przedstawia młodą dziewczynę w dwóch całkowicie odmiennych „sytuacjach”. Na prawej stronie plakatu widzimy kobietę, skromnie ubraną w tradycyjnym stroju z miłym, niewyzywającym uśmiechem. Po lewej ujrzymy kobietę w krótkiej mini spódniczce, bluzce odsłaniającej brzuch z wypiętym tyłkiem i ostrym, wulgarny makijażem oraz wyzywającym wyrazem twarzy. Pod spodem jest krótki napis w języku angielskim i arabskim „Co wolisz?”. Jest to akcja wspólnoty muzułmańskiej.

 

 

Każdy mężczyzna który przestaje być chłopcem i poważnie myśli o znalezieniu matki dla swoich dzieci oraz kobiety z którą będzie chciał spędzić swojego życie nie będzie się długo zastanawiał nad wyborem „prawej” lub „lewej”.

 

 

Całkowicie zgadzam się z przesłaniem i muszę z przykrością stwierdzić że dzisiejsze białe kobiety to w większości darmowe dziwki rozkraczające się przed niemal każdym. A w przypadku „wpadki” bez jakichkolwiek skrupułów zabijają swoje nienarodzone dziecko. Nie to jest jednak najgorsze, najtragiczniejsza jest społeczna akceptacja i obojętność.

 

 

Ileż to razy byłem namawiany przez moich arabskich przyjaciół z uniwersytetu bym przeszedł na islam... Gdybym nie wierzył w posłannictwo Chrystusa i Boga w Trójcy Jedynego to zapewne tak bym postąpił.


Skomentuj (8)

Życie w rodzinie uszczęśliwia
2012-03-26, 20:51

fot. Evil Erin/commons/creative

Badania fińskich naukowców potwierdzają, znaną powszechnie prawdę, że osoby żyjące samotnie są zagrożone depresją w sposób nieporównanie większy niż osoby mieszkające z rodziną. Samotność zwiększa ryzyko depresji. Samotni ludzie w wieku produkcyjnym mają 80 proc. więcej szans na popadnięcie w depresję niż ludzie posiadający rodzinę.



Odsetek jednoosobowych gospodarstw domowych w ciągu trzech ostatnich dekad wzrósł trzykrotnie. Co trzecia osoba w USA i Wielkiej Brytania żyje sama. Szacuje się że do 2020 roku 40 proc. gospodarstw będzie miało tylko jednego mieszkańca. Tragicznym przykładem do czego prowadzi taki model gospodarstwa domowego ,może być fakt, że w 1995 gdy fala upałów zabiła wiele osób , z których większość z nich była samotna i starsza. Naukowcy podkreślają, że problem długoterminowych skutków samotności nie był badany, gdyż nigdy nie było takiej liczby ludzi samotnych.



Naukowcy odkryli, że ludzie samotni kupują zacznie więcej środków antydepresyjnych niż osoby posiadające rodziny. Ludzie mieszkający samotnie, nie mogą liczyć na wsparcie emocjonalne chroniące przed problemami ze zdrowiem psychicznym. Rodzi się poczucie izolacji i brak integracji społecznej. Obniżają się wskaźniki zaufania. To wszystko prowadzi do ruiny zdrowia. Uzasadnione są opinie, że przekłada się to na pogorszenie psychicznego stanu całego społeczeństwa.



Naukowcy polecają ograniczone zaufanie do środków antydepresyjnych, nie mają one tak zbawiennego wpływu na poprawę samopoczucia jak rozmowa, o tym co się czuje i jakie ma się problemy. Najbardziej korzystnym środowiskiem do takich rozmów jest rodzina. Powstaje pytanie, jak wobec tych badań wyglądają środowiska walczące z rodziną. Proponują oni społeczeństwo „singli”, zapominając jakie konsekwencję ten model niesie ze sobą. Leki antydepresyjne i Internet, nie zastąpią nigdy rodziny.


Źródło: biomedcentral.com

Skomentuj (4)

Miłość
2012-03-14, 23:20
Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, 
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.

Gdybym też miał dar prorokowania 
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.

I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, 
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.

Miłość cierpliwa jest, 
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu, 
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości, 
lecz współweseli się z prawdą. 

"Pierwszy List do Koryntian"


Córki Ewy umieją uczynić życie tak słodkim, tak kojącym, tak pełnym rozkoszy, rozbudzając nieznane męskiej duszy pragnienia... Dopiero ten kto napije się z kielicha miłości widzi w pełni chwałę i mądrość stworzenia.




Skomentuj (1)

Intelektualne lewicowe miernoty w akcji 1/3
2012-03-14, 02:59
„Wszyscy ludzie są sobie równi.”

Nie wiem jak można być wykształconym człowiekiem i wierzyć w taką oczywistą brednie, inteligencja jest rzeczą całkowicie wrodzoną i determinowana genetycznie, nie da się jej wyuczyć. Oczywistym jest (przynajmniej dla mnie) że większa uwagę w sprawach politycznych i prawnych powinniśmy przywiązywać do słów profesora niż do słów pracownika najemnego. Nie wynika to z faktu dyskryminacji lecz z logiki, pierwszy z nich jest intelektualnie zdolny do oceny tych zjawisk ten drugi nie. W oczywisty sposób przekreśla to demokrację na rzecz republiki.

Nawet równość wobec prawa jest mitem w cywilizacji łacińskiej opartej na chrześcijaństwie gdyż Bóg powiedział „Od tego kto wiele otrzymał wiele będzie się tez wymagać”. Jest a raczej było to typowe dla naszej cywilizacji aż do początku XX wieku. Wraz z pozycją społeczną i władzą, rosła tez odpowiedzialność i obowiązku. Jest to też logiczne gdyż osoba inteligentna jest zdolna do przewidzenia skutków swoich działań tak więc powinna ponosić za nie konsekwencje. Osoba niewykształcona nie jest zdolna do zrozumienia skutków swojego postępowania tak więc powinna być ona traktowana łagodniej lecz jednocześnie nie powinna mieć ona wpływu na sprawowanie władzy. Kolejne argumenty na rzecz republiki.

Jest to tak oczywiste że jeżeli ktoś na podstawie rozumu lub biblii wykaże mi że nie mam racji to będę naprawdę zszokowany.


Czekam abyście wy moi ateistyczno, komunistyczni przyjaciele spróbowali wykazać chodź jedną niekonsekwencję lub brak logiki w moim rozumowaniu.

Skomentuj (8)

Gratulacje dla ateistów
2012-02-29, 19:26
Wystarczy jeden raz odwiedzić muzeum sztuki nowoczesnej by zrozumieć, że biały człowiek dotychczas tak podziwiany za swoją kulturę, zamienił ją w naoczny dowód na swoje moralne i etyczne skarlenie. Intelektualny ściek i duchowe szambo to tylko ciśnie mi się na usta po dzisiejszej wycieczce na jaką namówiła mnie dziewczyna. Gratulacje dla ateistów, tworzycie naprawdę piękny świat który -to nie ulega wątpliwości- będzie trwał w szacunku przez całe wieki...

A tak na poważnie, może przyszła dominacja na świecie muzułmanów i chińczyków nie będzie taka złą? Ostatecznie wolę ich bądź co bądź cywilizowane jarzmo od rządów dzisiejszych barbarzyńskich, ateistycznych, nawiedzonych proroków chcących zbudować „Nowy wspaniały świat”. (polecam przeczytać książkę o tym tytule)

Skomentuj (7)

Najbardziej wstrętna rzecz jaka istnieje na tej ziemi.
2012-02-24, 23:21
Według mnie jest to relatywizm moralny, to on jest winien regresowi cywilizacyjnemu i powszechnemu upadkowi . A najzabawniejsze jest to że niemal nikt nie wie (po ukończeniu szkoły średniej a nawet wyższej) czym różni się moralność od etyki i czym jest wspomniany "relatywizm moralny''. Dzisiejsza masowa edukacja produkuje taśmowo ćwierćinteligentów....

Skomentuj (5)

Do wszystkich liberalnych chrześcijan.
2012-02-10, 03:55
Utwór ten dedykuje wszystkim ludziom mieniących się chrześcijanami a żyjącymi tak jak by Bóg nie istniał.


http://www.youtube.com/watch?v=k_pI43pibJI&feature=channel_video_title

Skomentuj (0)

Linuks
2011-12-14, 10:28
Jest jak kobieta, mozna go kochac lub nienawidzic.

Skomentuj (0)

Piękno natury
2011-11-27, 04:10
Nawet w zatłoczonej i brudnej stolicy świata w której mieszkam można odnaleźć zaciszne zakątki i po raz wtóry zdać sobie sprawę z piękna natury. Moje odczucia i wrażenia z wycieczki nad jezioro "Meadow Lake" doskonale ilustruje ta piosenka którą szczerze wam polecam.

http://www.youtube.com/watch?v=Yi-OLQHGT8s&feature=related

Nie bójmy się jesieni która jest przecież tak piękna.

Skomentuj (0)

Polecam
2011-11-23, 03:40
http://www.youtube.com/watch?v=KbSrr-pUED0

Skomentuj (0)

Śmierć
2011-11-21, 17:30

Po każdego przyjdzie kiedyś śmierć, każdy w czytających te słowa umrze i odpowie z tego co czynił w czasie swojego życia.

Właśnie dlatego nastoletnie antyklerykalne siksy po naście lat wyśmiewające wszytko to co dotyczy Boga niesamowicie mnie irytują. Gdyby były chociaż poważne w swojej dziwnej próbie udowodnienia Bogu, że go nie ma. Lecz wystarczy poczytać ich "twórczość". By zrozumieć, że to po prostu zbuntowane nastolatki, nielubiące dyscypliny, wszelkich zakazów i nakazów które naczytały się zmierzchu i harego pottera.

I jak tu was szanować skoro ogół ateistów na tym portalu sprawia wrażenie prymitywnych kretynów.

 


Skomentuj (0)

Prawda (nie) istnieje
2011-11-20, 19:38
Profesor doktor habilitowany Bogusław Wolniewicz w wielu swoich wypowiedziach podkreśla, że odwieczne zadanie filozofii polegające na szukaniu prawdy. Zostało dziś zastąpione przez organizacyjną krzątanine.

Słynne greckie pojęcie prawdy wypracowane przez starożytnych filozofów  głosi, że:

- prawda istnieje obiektywnie
- prawda istnieje niezależnie od tego co większość na ten temat mniema
- prawda nie leży pośrodku tylko leży tam gdzie leży

Lecz jeżeli istnieje prawda obiektywna (nawet jeżeli jej obecnie nie znamy) to musi też istnieć kłamstwo, które należało by potępić. Lecz w dzisiejszym świecie w którym WSZYSTKO i WSZYSCY są sobie równi. I to niezależnie od tego kim są i w co wierzą, takie myślenie jest nie do przyjęcia. Prawda została a więc złożona w ofierze na ołtarzu "świętego spokoju" która tak ceni sobie dzisiejsza skretyniałą młodzież wychowana przez skretyniałych i zakłamanych dorosłych.

A tak na marginesie jeżeli prawda NIE ISTNIEJE to chociażby to co w tym momencie powiedzieliśmy jest prawdą. Ot jakie czasy tacy filozofowie.

Nienawidzę demokracji...


Skomentuj (3)

Nowy ateistyczny świat
2011-11-03, 23:20
http://www.youtube.com/watch?v=QnKT9cbE6-8&feature=channel_video_title

Skomentuj (0)

Strach
2011-11-02, 16:02
Istnieją na tym świecie dwa typy ludzi których autentycznie nie znoszę . Pierwsi mnie śmieszą a drugich się boję.

Pierwszymi są ludzi szczerze i z przekonania wierzący w demokrację.

A drugimi idealiści, uważający mityczną i niemogącą istnieć "neutralność światopoglądową" za nowy dogmat.

Dziwne jest świat świat w którym hedonizm i przeciętność -niegdyś wady- zostały podniesione do rangi cnoty. Domagając się nie tylko akceptacji ale i uwielbienia.

Czy za 100 lat będzie istniała cywilizacja łacińska? Nie postawił bym na to dużej sumy.


Skomentuj (0)

Dziwy jest ten świat
2011-09-12, 14:39
"...dzień w którym głos osiemnastoletniej, niedoświadczonej dziewczyny był równy głosowi doświadczonego siedemdziesięcioletniego mężczyzny był zaiste najstraszniejszym dniem mojego życia..." Tak opisał pierwsze demokratyczne wybory pewien monarchista. Nie wiem czy można powiedzieć na ten temat coś więcej.

Skomentuj (3)

Młodzi ludzie, czyli śmiech i wzgarda
2011-09-10, 11:27
Młodzi wykształceni z wielkich miast, to podobno nasza nowa demokratyczna elita wiedząca wszystko o wszystkim i wszystkich, która nie potrzebuje już autorytetów ani nauki. Wszak wszystko już wie a jeśli czegoś nie to wyrzuca to poza obręb tego co trzeba wiedzieć. Ciekawość to dziś rzadka cecha, wszak trzeba się dobrze nażreć i poczuć wolność od "pasa w dół" cała reszta to przeżytki. Ach, te wspaniałe demokratyczne rządy oświeconej większości... Młodzi, a więc niedoświadczeni i naiwni. Wykształceni, co przy obecnym poziomie szkolnictwa gwarantuje ich tępotę i niezdolność do samodzielnego wnioskowania. Z wielkich miast. Trzeba oczywiście zaznaczyć, że w tych wielkich miastach są niedawno, a nowe otoczenie i nowi ludzie są wymarzonym środowiskiem do indoktrynacji. Tak więc są nadzwyczaj podatni na wpływy. Brak wiedzy nie jest grzechem, jest nim brak chęci zmienienia tego stanu rzeczy. Lecz dzisiejsza bezstresowo wychowana młodzież nie chce dopuścić do świadomości faktu, że grzech istnieje a termin "cnota" nie odnosi się jedynie do cielesności. Europa, kontynent młodych, naiwnych, idiotów z dyplomem. Jak ja się cieszę, że nie mieszkam już w Polsce, są jeszcze na śmiecie miejsca normalne, niestety Europa do nich nie należy.

Skomentuj (6)

Huragan "Irene"
2011-08-27, 21:27
Jako dumny mieszkaniec miasta państwa czyli Nowego Yorku od niemal dwóch dni na moją głowę spadają gromy o nadciągającej "zagładzie" czyli huraganie Irene. Wszystkie stacje telewizyjne przerywają programy by nadawać specjalne relacje z udziałem dziesiątek specjalnych wysłanników rozsianych na całym wschodnim wybrzeżu. Radio nadaje spokojną i nastrojową muzykę, przeplataną wiadomościami które wygłasza nadzwyczaj słodki kobiecy głos. Z niżej położonych terenów miasta (czyli tych będących metr nad poziomem morza) ewakuuje się ponad 250,000 tysięcy ludzi. Wszyscy Ci którzy nie mogą lub też nie chcą schronić się u przyjaciół mają schronić się w miejscowych wyżej położonych szkołach szkołach. Mam poważne wątpliwości, czy starczy w nich miejsca nawet dla połowy z tych ludzi. Ja również musiałem się ewakuować, lecz na szczęście znalazłem schronienie u mojej kochanej mamy :), prognozy wskazują, że Irene uderzy w NY o 2 w nocy czasu wschodni amerykańskiego lub też o 8 rano czasu polskiego. W sześciu stopniowej skal huraganów (klasycznie pięcio stopniowej ale po przejściu huraganu Katrina który spustoszył Nowy orlean trzeba było podnieść skale) Irene ma mieć najniższy pierwszy poziom lecz i tak wiatr będzie wiał z prędkością ponad 160 - 180 kilometrów na godzinę. Efektem nakręcania przez media spirali strachu, zwłaszcza poprzez przypominanie pamiętnego huraganu "catrin" są rozkupione sklepy. Z półek znikła żywność, woda, leki, środki opatrunkowe, przenośne generatory prądu i płyty wiórowe do zabezpieczani okien. Na większości stacjach benzynowych zabrakło już benzyny, a na kolejne dostawy w najbliższych dniach nie ma co liczyć. O godzinie 17 mojego czasu czyli 23 polskiego przestanie kursować metro, autobusu, kolejki na Staten Island i new jersey. Miasto się wyludnia, kto mógł wyjechać zrobił to już wcześniej lub zrobi to jeszcze dziś. My niestety nie mamy gdzie wyjechać więc cała moja rodzina + wasz korespondent musimy tutaj zostać. Jesteśmy dobrze przygotowani, lecz strach pozostaje. Przerwy w dostawie prądu są niemal pewne co w taki dużym mieście będzie skutkowało chaosem. W ciągu nocy ma spaść około metra wody na metr kwadratowy co niemal na pewno skończy się podtopieniami. Przez kilka następnych dni będę zapewne odcięty od internetu więc nie spodziewajcie się kolejnych wpisów. Kiedy tylko nadarzy się okazja na dostęp do sieci poinformuje was o sytuacji. Ostatecznie wszystko leży w reku Boga, oby w swej łaskawości oszczędził ludziom cierpień. O to modlę się ja moja rodzina i wielu ludzi w tym mieście, was również proszę byście w swoich modlitwach prosili Boga o zmiłowanie. Do usłyszenie.

Skomentuj (0)

Porażając strach przed tym, co nadchodzi
2011-08-11, 10:59
Fragment książki "Dyktatura relatywizmu" pióra Włocha Roberto De Mattei. "...Marsz w kierunku totalitaryzmu rozkłada się na trzy etapy. Pierwszym jest negacja istnienia prawa i prawdy obiektywnej, czego konsekwencję stanowi zrównanie dobra i zła, grzechu i cnoty. Drugim - instytucjonalizacja dewiacji moralnych objawiająca się w przemianie prywatnej niegodziwości w publiczną cnotę. Trzecim wreszcie - wprowadzenie ostracyzmu społecznego i prawnej karalności dobra. Do tego momentu właśnie doszliśmy. Żyjemy w społeczeństwie hołdującym swoistemu antydekalogowi, w którym dozwolone jest wszystko poza publicznym deklarowaniem wierności zasadom porządku naturalnego i chrześcijańskiego..." W jakim kierunku idzie europa? Której nazwy umyślnie nie piszę wielką literą gdyż nie zasługuje na już na to. Dokąd prowadzi ją ta naiwna wiara w demokrację, ta samobójcza polityka socjalizmu, ta anarchistyczno - ateistyczna nowa moralność, czyli wolność od pasa w dół. Dokąd was to zaprowadzi wy "młodzi wykształceni z wielkich miast"?

Skomentuj (0)

Ciekawe, ciekawe...
2011-06-22, 18:03
Jeśli ktoś uważa, że zło jest złem dobro dobrem i nie wolno nam o tym zapominać, to jest automatycznie uznawany za fanatyka. W zalewie zniewieściałych i poprawnie politycznych ciepłych kluch, które weszły by w "dialog" i kompromis nawet z diabłem ciężko mówić jaka jest prawda. Większość literatury jaka jest obecnie czytana w Polsce (stwierdzam to po tym portalu) jest tak potwornie lewicowa, że to aż poraża, nic więc dziwnego, że poglądy naszych użytkowników są takie a nie inne. Cieszę się, że opuszczam Europę i wracam do USA, tam jest jeszcze sporo normalnych ludzi a zgniła, pogańska Europa niech dalej się degeneruje i nazywa to naiwnie postępem.

Skomentuj (0)

Co to jest dusza?
2011-06-19, 22:35
Duszy przecież nikt nie widział, dlaczego więc mówimy, że człowiek ma duszę? Z pewnością nikt nie widział duszy, bo jest ona duchowa. Czy może jest ona takim duchem, jak to nieraz słyszymy w bajkach, które sobie opowiadamy w ciepłej izbie, gdy zmrok zapadnie? Gdy w ciemną noc znajdziemy się sami gdzieś w pustym polu, lub w ciemnym lesie, wtedy strach tworzy nam w oczach rozmaite straszydła, i przysięgałby niejeden, że widział naprawdę jakiegoś ducha. Ja myślę, że ducha jeszcze nikt nie widział, bo to, co my widzimy oczyma, czy to będzie dym, czy jakaś para, zawsze będzie to ciało, które ma jakiś kolor, jakąś wielkość. Dusza zaś nasza nie ma ani koloru, ani żadnej wielkości. Więc może ktoś powie, że jest ona czymś takim jak powietrze, które nie ma żadnego koloru. Dlatego zdaje się nam, że naokoło nas niczego nie ma, a przecież wiemy, że jest powietrze, bo inaczej zadusilibyśmy się, nie mając czym oddychać. Lecz dusza nie jest czymś takim, jak niewidzialne powietrze, bo powietrze jest ciałem gazowym, a nie duchem, a to ciało gazowe można skroplić podobnie jak parę na wodę, tak powietrze na ciało płynne. Dusza nasza nie jest takim ciałem gazowym, ale jest duchem, którego ani widzieć nie możemy, ani dotknąć. A jeżeli nie możemy go zobaczyć ani dotknąć, to jak możemy mówić o tym, czym jest dusza? Bardzo wielu z nas nie widziało i nie zobaczy maszyn do wyrabiania papieru, ani maszyn do drukowania książek, ani pieców, w których topi się żelazo, ani nawet żelaza płynnego, a jednak widzi papier, widzi wydrukowaną książeczkę, posiada naczynia z lanego żelaza. Chociaż mu nikt nie mówił, że istnieją takie maszyny, że istnieją takie piece, jednak wie na pewno, że coś takiego istnieje, bo przecież papier sam by nie powstał, ani by się sama książka nie wydrukowała. Tak samo, choć nikt duszy nie widział, wie z jej czynności, że istnieje. Tak jak mówię, że musi być za drzwiami jakiś człowiek, gdy usłyszę mowę ludzką, choć go nie widzę. Musi być Bóg, choć Go nie widzę, ale widzę Go w stworzeniu tak pięknego świata z człowiekiem. Tak samo mówię, że musi być dusza, bo posiadam zdolność rozumowania, zdolność zastanawiania się, zdolność chcenia. Ta zaś dusza nie może być czymś cielesnym, ale musi być duchowa, bo potrafi działać bez ciała. Jeżeli mówimy, że stół jest ładnie wykonany, - zrobił jakiś dobry stolarz, a nie malarz lub murarz; tak samo, gdy człowiek myśli, to nie ciało myśli, lecz dusza, bo myślenie i chcenie jest czynnością nie ciała, lecz czegoś duchowego. Wobec tego mówimy, że musi być w człowieku coś duchowego, musi być dusza, musi być coś więcej aniżeli w zwierzęciu, które myśleć nie potrafi. Gdyby człowiek, tak jak zwierzę, nie posiadał duszy tylko samo ciało, poznawałby tylko rzeczy cielesne. Gdy pies słyszy głos dzwonu lub muzykę, zaczyna wyć, bo to drażni jego ucho; gdy zobaczy kij, zaczyna szczekać i złościć się, bo czuje, że kij może mu sprawić ból. Lecz człowiek oprócz rzeczy cielesnych poznaje także rzeczy duchowe. Wiemy np., co to jest sprawiedliwość, miłosierdzie, umiarkowanie, co to jest honor, podczas gdy żadne zwierzę o tym nic nie wie. Wobec tego musimy powiedzieć, że to, co poznaje te cnoty, nie może być tylko czymś cielesnym, bo cnót tych nie możemy ani usłyszeć, ani się ich dotknąć, ale musi być w nas jeszcze coś więcej. Zwierzę może widzieć, czuć, pożądać, bać się, szukać instynktem, ale nie wie, dlaczego tak jest, a nie inaczej. My zaś możemy rozumować, myśleć, zastanawiać się. Zastanawiać się nie tylko nad rzeczami zewnętrznymi, ale także nad swoimi myślami. Kiedy np. idziemy do spowiedzi, przypominamy sobie wszystkie nasze myśli, dawne słowa, rozważamy, czy były dobre, czy złe, i wtedy mówimy, że zastanawiamy się nad sobą. A zastanawiać się nad sobą samym może tylko sam człowiek. Co więcej, człowiek, jak się zamyśli, potrafi zapomnieć o wszystkim, co się wkoło niego znajduje, nawet o swoim własnym ciele. Staje się mało wrażliwy na działanie zmysłów. Taki stan często można zauważyć u świętych, zatopionych w modlitwie, bo wtedy dusza ich najściślej łączy się z Bogiem, tak iż oni zupełnie zapominają o świecie. A zdarza się to nawet nam, zwyczajnym śmiertelnikom. Gdy się pogrążymy w swoich zgryzotach, wówczas zapominamy zupełnie gdzie jesteśmy, dokąd idziemy, możemy nawet zajść zupełnie gdzie indziej, aniżeli chcieliśmy. Nic nas wtedy nie obchodzą przeszkody stojące nam na drodze. Takie wewnętrzne wejście w siebie wskazuje nam najdokładniej, że człowiek posiada coś jeszcze więcej oprócz ciała, coś, czego spostrzec nie może, a co potrafi obejść się bez ciała, potrafi zupełnie obejść się bez zmysłów cielesnych. Choć rzeczywiście dusza tak jest połączona z ciałem, iż działa i odbiera wrażenia przez zmysły. Człowiek widząc porządek koło domu, mówi: Tu musi być porządna gospodyni - słysząc, jak ktoś ładnie gra, mówi: To musi być dobry muzyk. Ale nie ciało sprawia, że dusza widzi, słyszy, ale dusza ożywia ciało, dusza daje mu tę moc, iż ciało widzi, słyszy, a samo ciało bez duszy, to jak kawałek drzewa lub kamienia. Dlatego to, gdy dusza wyjdzie z ciała, to oko, choć otwarte, nic nie widzi, ucho, choć nie zepsute, nie słyszy nawet największych krzyków. W człowieku jest więc jeszcze coś oprócz ciała i to coś zupełnie różnego od ciała, czego spostrzec nie możemy, a o czym możemy dowiedzieć jedynie z jego czynności. Podobnie, gdy przychodzimy do domu i zastajemy obiad ugotowany, choć nikogo nie ma w domu, mówimy, że musiał być ktoś, kto ugotował i to nie zwierzę, nie dziecko, ale taki, który potrafi ugotować. Tak samo rzecz się ma z duszą. Jeżeli widzimy, że człowiek potrafi coś więcej, aniżeli zwierzę, potrafi takie rzeczy, których samo z siebie ciało nie potrafi, nadto i takie, do których mu zupełnie nie potrzeba ciała, mówimy, że musi być w nim coś, co jest zdolne wykonać tę czynność. To jest dusza, która jest zupełnie czymś innym, niż ciało. Nasze ciało nie potrafi myśleć, nie potrafi zastanawiać się nad sobą. Stąd musimy powiedzieć, że dusza jest czymś innym od ciała - jest ona duchowa, bo czynności jej są natury duchowej. Z natury każdej czynności wnioskujemy o jej twórcy. Człowiek myśli i chce. Myśl i chcenie są to czynności nadzmysłowe, duchowe; musi więc być w człowieku coś duchowego, i jest tym dusza.

Skomentuj (0)

Różnica pomiędzy grzechem lekkim a ciężkim.
2011-06-18, 20:13
Oto odpowiedz na zadane na zadane przez Jedną z użytkowniczek pytanie, nie jest to moja prywatna interpretacja lecz oficjalna nauka Kościoła katolickiego. RÓŻNICA MIĘDZY GRZECHEM CIĘŻKIM l LEKKIM Rachunek sumienia ma nas doprowadzić do oceny stanu naszej wiary i miłości. Grzech jest taką formą świadomego i dobrowolnego działania człowieka, która narusza albo jego wiarę, albo miłość, najczęściej zaś jedno i drugie. W zależności od stopnia naruszenia w sobie wiary lub miłości rozróżniamy grzechy lekkie i ciężkie. 1. Czym grzech ciężki różni się od lekkiego? 1 J 5,17 Św. Jan pisze: „Każde bezprawie jest grzechem, są jednak grzechy, które nie sprowadzają śmierci” (1 J 5,17). Śmierć duchową sprowadzają te grzechy, które całkowicie niszczą miłość lub wiarę. Kto bowiem powoduje zniszczenie miłości lub wiary, ten pozbawia się daru usprawiedliwienia, czyli daru życia Bożego. Grzech ciężki całkowicie niszczy miłość lub wiarę, grzech lekki natomiast tylko w jakimś stopniu je narusza. I tak np. niszczy wiarę w sobie ten, kto ją świadomie odrzuca, stając się ateistą z wyboru, kto oddaje się bałwochwalstwu itp. Kto natomiast gromadzi wielkie bogactwa, nie niszczy wprawdzie całkowicie wiary w Boga, jednak jego zatroskanie o sprawy doczesne objawia pewien brak zawierzenia Mu. Niszczy miłość w sobie ten, kto świadomie i dobrowolnie kieruje się nienawiścią do Boga i do ludzi. Kto zaś nie miłuje - jak poucza św. Jan — „trwa w śmierci” (1 J 3,14). Trudno natomiast mówić o całkowitym zniszczeniu miłości, czyli o grzechu śmiertelnym, zwanym także ciężkim, w przypadku, gdy ktoś np. troszczy się o chorą matkę, jednak - poniesiony chwilowym zdenerwowaniem — unosi się od czasu do czasu gniewem, albo też gdy miłujący się małżonkowie posprzeczali się ze sobą, a potem zaraz pogodzili, czy też — gdy dobrze wychowująca swoje dziecko matka, w zdenerwowaniu, niesłusznie je skrzyczała. Różnica między grzechem ciężkim i lekkim polega na stopniu wewnętrznego, świadomego i dobrowolnego zaangażowania się człowieka w zło. Grzech ciężki, czyli śmiertelny, polega na tak świadomym i dobrowolnym opowiedzeniu się człowieka po stronie zła, że całkowicie zostaje zniszczona jego miłość, wiara albo obydwie te cnoty razem. Grzech lekki polega na tym, że człowiek czyni wprawdzie jakieś zło, jednak jego wewnętrzne zaangażowanie się w nie jest zbyt powierzchowne, by mogło doprowadzić do niewiary lub do zniszczenia miłości. To częściowe wewnętrzne opowiedzenie się po stronie zła - czyli grzech lekki - ma miejsce wtedy, gdy człowiek działa wprawdzie zupełnie świadomie i dobrowolnie, jednak dopuszcza się zbyt małego zła, by mogło ono zrujnować jego miłość lub wiarę, np. ktoś świadomie dopuszcza się drobnego kłamstwa, grzeszy łakomstwem lub osłabia swoją wiarę przez sporadyczne opuszczanie modlitw. Nie grzeszy ciężko i ten, kto popełnia wprawdzie wielkie zło, jednak niezupełnie świadomie lub niezupełnie dobrowolnie, np. ktoś w przypływie nagłego szału zabił człowieka. Grzech ciężki wyraża się w wewnętrznym zdeprawowaniu serca, w pełnym, świadomym i dobrowolnym przylgnięciu do wielkiego zła. W ten rodzaj grzechu nigdy nie popada się „przypadkowo” ani „niechcący”. 2. Jakimi zasadami kierować się przy określaniu stopnia naszej winy? Wielu wiernym, w praktyce, trudno przychodzi odróżnić grzechy ciężkie od lekkich. Mają wątpliwości co do tego, czy popełnili wielkie zło, czy działali zupełnie świadomie i dobrowolnie. Oto kilka zasad pomagających ocenić stopień naszej winy osobistej, czyli ciężar grzechu: a. Jeśli popełniliśmy jakieś niewielkie zło, nawet zupełnie świadomie i dobrowolnie, nie dopuściliśmy się grzechu ciężkiego. b. Lekko grzeszy ten, kto wprawdzie dopuszcza się wielkiego zła, jednak popełnia je albo niezupełnie świadomie, albo niezupełnie dobrowolnie, np. pod wpływem nagłego uczucia oburzenia, strachu, w półśnie itp. c. Nie popełnia grzechu ciężkiego ten, kto przed czynem nie zdawał sobie w pełni sprawy z powagi zła, którego wielkość pojął dopiero po dopuszczeniu się go. d. Grzech był raczej lekki, jeśli nie został przez nas zaplanowany, a wynikł raczej z nieprzewidzianej sytuacji, z niewiedzy, jak należało postąpić w zaskakujących okolicznościach, z nagłego przypływu silnych uczuć, np. przerażenia, osłupienia, zdenerwowania, radości, wzburzenia, namiętności itp. Planowanie zła „na chłodno” obciąża nasze sumienia, np. obmyślanie planu zemsty i systematyczne realizowanie go. e. Popełniliśmy grzech lekki lub w ogóle nie popełniliśmy żadnego grzechu, jeśli w chwili pokus — np. w czasie odczuwania niechęci do kogoś, zazdrości, uczucia nienawiści, pokus przeciwko czystości itp, — modliliśmy się, odczuwali niezadowolenie z powodu narzucającego się zła, usiłowaliśmy czynić dobro, np. modlić się za osoby, którym czegoś zazdrościliśmy, do których odczuwaliśmy niechęć, starać się im w czymś pomóc itp. f. Nie popełnia grzechu ciężkiego ten, kto dopuścił się nawet wielkiego zła, jednak nie wynikło ono ani z lekkomyślności, ani ze złośliwości, lecz z bardzo zawiłej sytuacji życiowej, w której — pomimo szczerych chęci i pragnienia dobra — nie wiadomo było, jak należało postąpić. g. Najprawdopodobniej nie dopuściła się grzechu ciężkiego osoba, która - bezpośrednio po dokonaniu złego czynu - zaczęła szczerze żałować, naprawiać zło, przepraszać, wynagradzać krzywdę, np. ktoś — po gwałtownej kłótni — zaraz żałuje swego czynu, dąży do zgody i usiłuje być bardzo miły. h. Grzech raczej nie jest ciężki, jeśli pojawia się w życiu człowieka na zasadzie „wyjątku”. Jeśli zatem człowiek odznacza się uczciwością, stara się żyć zgodnie z nakazami sumienia, widać u niego wielką troskę o dobro, o kontakt z Bogiem, jeśli prowadzi intensywne i regularne życie sakramentalne, a mimo to w jakiejś jednej dziedzinie zdarzają mu się upadki — raczej nie popełnia grzechu ciężkiego. Gdyby bowiem odwrócenie się tego człowieka od Boga było całkowite — a tylko takie jest grzechem ciężkim - musiałoby się ono ujawnić także w innych dziedzinach życia. i. Według zdania wielu teologów, jeśli stopnia swojej winy nie potrafi dokładnie określić osoba starająca się żyć zgodnie z sumieniem, zastanawiająca się nad sobą, jej budzący wątpliwość grzech nie był ciężki. Sam fakt nieumiejętności określenia ciężaru grzechu, stopnia świadomości i dobrowolności działania świadczy, że grzechu ciężkiego nie było. Świadome i dobrowolne zaangażowanie się w zło nie było zbyt wielkie, skoro człowiek, zamiast pewności grzechu ciężkiego, ma wątpliwości. j. Chociaż grzech wątpliwy nie musi być ciężki, lepiej go wyznać w spowiedzi. Nie tyle jednak z obawy przed nieważnością tego sakramentu, ile w celu uniknięcia przeżywania różnych niepokojów w przyszłości, np. czy spowiedź nie była świętokradzka. Dopóki jednak człowiek nie dojdzie do pewności, że popełnił bez wątpienia grzech ciężki, może przystępować do Komunii św. Powinien jednak szczerze żałować za wszystkie swoje przewinienia, wynagradzać Jezusowi za popełnione zło i dziękować Mu za to, że przychodzi do grzeszników w gościnę (por. Mt 9,10-13). Miłość do Chrystusa i chęć uzyskania Jego pomocy do walki z grzechem i do rozwijania dobra powinny być motywem przystępowania — pomimo wątpliwości — do Komunii św.

Skomentuj (8)
Copyright © 2010 ooo Parkliteracki.pl sp. z o.o. Portal społecznościowy dla miłośników recenzji książek oraz dla wszystkich dla których literatrura i książki to Coś bez czego nie mogliby żyć. Wszelkie prawa zastrzeżone.