przypisane tagi:
kategorie:
kategorie:
O Wszechświecie
Temat:
Duchy
Utworzył:
WinterInes87
Odpowiedzi: 23
Odwiedzin: 175
Ostatnia aktywność: 2012-05-20
O czym chcecie :)
Temat:
Vlad Dracula - bohater, czy zbrodniarz. Zdrajca, czy wybawca kraju z rąk najeźdźcy tureckiego. Zainspirowana sondażem Gartego, ciekawa jestem waszego zdania.
Utworzył:
Demeter72
Odpowiedzi: 17
Odwiedzin: 82
Ostatnia aktywność: 2012-05-19
O Nas
Temat:
Geje i lesbiki
Utworzył:
Mu-erte
Odpowiedzi: 132
Odwiedzin: 810
Ostatnia aktywność: 2012-05-08
O Nas
Temat:
Czy lubimy szaleńców?
Utworzył:
WinterInes87
Odpowiedzi: 26
Odwiedzin: 171
Ostatnia aktywność: 2012-05-06
rozwiń więcej
Mega Mózgi
Temat:
Zaczepki czyli kontrowersyjne pytania dowolnej treści, służące rozwijaniu sztuki argumentacji.
Utworzył:
theApril
Odpowiedzi: 33
Odwiedzin: 232
Ostatnia aktywność: 2012-05-20
Mega Mózgi
Temat:
Zagadka matematyczna dla przedszkolakow ;)
Utworzył:
InnyWiatr
Odpowiedzi: 8
Odwiedzin: 33
Ostatnia aktywność: 2012-04-13
Mega Mózgi
Temat:
Wiem to powiem
Utworzył:
theApril
Odpowiedzi: 5
Odwiedzin: 38
Ostatnia aktywność: 2012-03-27
Mega Mózgi
Temat:
Szachy
Utworzył:
theApril
Odpowiedzi: 10
Odwiedzin: 64
Ostatnia aktywność: 2011-11-09
rozwiń więcej
Introwertycy - o wszystkim i o niczym
Temat:
Sport
Utworzył:
theApril
Odpowiedzi: 9
Odwiedzin: 47
Ostatnia aktywność: 2012-05-16
Introwertycy - o wszystkim i o niczym
Temat:
Będziem rządzić!
Utworzył:
theApril
Odpowiedzi: 29
Odwiedzin: 291
Ostatnia aktywność: 2012-02-16
Introwertycy - o wszystkim i o niczym
Temat:
Przedświąteczna gorączka
Utworzył:
theApril
Odpowiedzi: 12
Odwiedzin: 144
Ostatnia aktywność: 2011-12-21
Introwertycy - o wszystkim i o niczym
Temat:
Prezenty
Utworzył:
theApril
Odpowiedzi: 11
Odwiedzin: 123
Ostatnia aktywność: 2011-12-16
rozwiń więcej
Wampióry ogólnie i szczególnie
Temat:
Zabawne wampiórowe treści (dowcipy, anegdoty, sentencje, itp.)
Utworzył:
theApril
Odpowiedzi: 18
Odwiedzin: 175
Ostatnia aktywność: 2012-05-14
Wampióry ogólnie i szczególnie
Temat:
Czego jeszcze nie było...
Utworzył:
theApril
Odpowiedzi: 14
Odwiedzin: 54
Ostatnia aktywność: 2012-05-14
Wampióry ogólnie i szczególnie
Temat:
Skąd ta fascynacja?
Utworzył:
theApril
Odpowiedzi: 23
Odwiedzin: 157
Ostatnia aktywność: 2012-05-13
Wampióry ogólnie i szczególnie
Temat:
Która część wampióra?
Utworzył:
theApril
Odpowiedzi: 22
Odwiedzin: 222
Ostatnia aktywność: 2012-04-10
rozwiń więcej
Więcej
Autorzy (20)
Grupy (12)
Fantasy
Członków: 311
Ostatnia aktywność: 2012-04-17 15:24:50
Grupa dla ludzi kochających przygody w wymyślonych wspaniałych światach. Światach pełnych magii, tajemniczości i zagadek. Wszystkich spragnionych przygód zapraszamy do dyskusji i dzielenia się opiniami z książek z innymi.
Ostatnia aktywność: 2012-04-17 15:24:50
Polscy współcześni pisarze
Członków: 24
Ostatnia aktywność: 2012-03-06 10:04:08
Grupa dla osób, które lubią czytać polską literaturę współczesną. Proszę dzielić się swoimi pasjami, pisać o swoich ulubionych autorach i ich książkach. Jest ich dość dużo, tych bardzo znanych i tych, którym wciąż nie udaje się przebić do szerszej publiczności. Być może tutaj uda nam się odkryć jakieś nowe, ciekawe nazwiska i książki. Zapraszam.
Ostatnia aktywność: 2012-03-06 10:04:08
Andrzej Sapkowski
Członków: 17
Ostatnia aktywność: 2012-01-10 17:54:39
Grupa dla fanów Sapkowskiego. Dyskusje oczywiście na temat jego książek.
Ostatnia aktywność: 2012-01-10 17:54:39
Wampióry
Członków: 74
Ostatnia aktywność: 2012-05-14 23:13:31
Już od czasów dawnych na naszych pięknych polskich ziemiach, roztrząsano problem istot małourodziwych, tudzież przerażających i szkodliwych, zwanych wampiórami czy też wampierzami. Obecnie w powszechnym użyciu mamy "wampiry", lecz czy forma staropolska nie jest warta przypomnienia? Grupa dla wszystkich lubujących się w opowieściach z kłem, lub nawet dwoma. Od postaci najstraszliwszych prawdziwych, pod przewodnictwem Draculi Hrabiego, aż po Ollego, niewątpliwie przedstawiciela wampiórzego rodu, choć mdlejącego na widok krwi...
Ostatnia aktywność: 2012-05-14 23:13:31
Filozofia
Członków: 16
Ostatnia aktywność: 2011-10-22 15:12:28
Grupa o filozofii jak i o książkach o tematyce filozoficznej. Których filozofów warto przeczytać? Którzy nadal są aktualni? Które stwierdzenia zapadły Ci w pamięć najbardziej? Napisz i podziel się z nami swoimi życiowymi przemyśleniami być nie być, jestem nie jestem? o co tu pii chodzi?
Ostatnia aktywność: 2011-10-22 15:12:28
Przeczytane serie
Cykl o Kyralii
Trylogia Czarnego Maga - Jest to historia biednej dziewczyny ze slumsów, która pewnego dnia przypadkiem odkrywa że posiada potężną moc magiczną. Przez pewne wydarzenie ze świata nędzy dostaje się do świata czarów, bogactwa i luksusu, gdzie służący spełnią każdą jej zachciankę a moc magiczna zapewni jej poczucie bezpieczeństwa i komfortu. Jednak nowe życie okazuje się, że wcale nie jest takie słodkie, gdyż wraz z bogactwem obnażone zostają mroczne intrygi oraz waśnie i uprzedzenia jakie żądzą światem arystokracji. W samym środku całego ciągu zdarzeń znalazła się Sonea która nie dość że musi zmagać się z wyzwaniami jakie niesie ze sobą nauka panowania i władania mocą magiczną to jeszcze musi stawić czoła intrygom, złośliwym żartom i otwartej wrogości innych nowicjuszy uczących się władania magią oraz poważnemu niebezpieczeństwu, o którym w jej rodzinnym kraju nie wie nikt poza kilkoma osobami i nią samą.
Trylogia Zdrajcy - Misja Ambasadora jest pierwszą księgą z nowej trylogii zatytułowanej Trylogia Zdrajcy. Przedstawione historie mają miejsce około 20 lat po wydarzeniach opisanych w Trylogii Czarnego Maga. Przedstawiają one dalsze losy bohaterów znanych z wcześniejszej trylogii: Czarnego Maga Soneę, Złodzieja Cery' ego, Mistrza Rothena i Regina oraz innych dobrze znanych postaci z Kyraliańskiej Gildii Magów.
W zapowiedzi 2012: The Traitor Queen (w zapowiedzi)
Thorgal
Autorzy: Hamme Jean Van scen., Rosiński Grzegorz rys., Sente Yves scen., Rosiński Grzegorz rys.
średnia ocena: 3.6/5
średnia ocena: 3.6/5
Kultowa seria komiksów
Cykl Wiedźmiński - Andrzej Sapkowski
Wiedźmin to postać stworzona przez Andrzeja Sapkowskiego. Cykl Wiedźmiński opowiada o przygodach Wiedźmina Geralta, barda Jaskra oraz miłości Geralta i czarodziejki Yennefer z Vengerbergu. Koleje losu Geralta ukazują nam przemiany jakie dokonują się w nim podczas jego podróży po świecie, ilustrując nam tym samym rozwój osobowości rzeczonego wiedźmina. Wiedźmini zrzeszeni w tajnym bractwie są szkoleni od dziecka w sztuce zabijania potworów, która jest ich źródłem utrzymania. W swoim postępowaniu kierują się tzw. Kodeksem Wiedźmina. Aby stworzyć wiedźmina mistrzowie z Kaer Morhen poszukują porzuconych dzieci, sierot lub tzw. dzieci-niespodzianek (tak było w przypadku Geralta). Po serii szkoleń mali wiedźmini zostają poddani tzw. Próbie Traw w celu przygotowania ich do walki z truciznami i potworami, której większość nie przetrwa. Zmiany, której po niej pozostają w ciele wiedźmina, pozwalają mu na osiągnięcie możliwości, których pozbawiony jest zwykły człowiek. Wiedźmini są odludkami - zarówno ze względu na swój wygląd, jak również z powodu swoich obyczajów - stronią od ludzi. Wyróżniają się strojem, oporządzeniem, bronią i sposobem bycia.
Seria o Geralcie z Rivii ukazuje nam idealną w zamyśle maszynę do zabijania, która wcale tak doskonała nie jest. Po szkoleniu Geralt zachowuje część wspomnień z dzieciństwa, przez co nie jest tak "zaprogramowany" jak reszta wiedźminów, co przysparza mu licznym trudności. Mimo nieszczęśliwej i niewątpliwie toksycznej relacji jaka łączy go z Yennefer Geralt w ostatecznym rozrachunku zyskuje więcej niż traci.
Władca pierścieni
Władca Pierścieni to powieść fantasy J.R.R. Tolkiena, dziejąca się w jego fikcyjnym świecie zwanym Śródziemiem.
Cytaty (49)
Ostatnie recenzje (53)
Początkowo czujesz zapach śródziemnomorskich wzgórz, wibrujacy upał i sól w powietrzu. Małe hiszpańskie miasteczko z czarno-białych kamieni, fontanna na środku placu, osioł jako glówny środek transportu a wśród tego amerykanin po przejściach, który próbuje odnaleźć spokój i sens. Historia rozpoczyna się w sposób typowy dla Whartona, spokojnie, niespiesznie. Czyta sie dobrze, z przyjemnością smakując nowe życie, które właśnie rozpoczyna Rubio. Pojawienie sie Dolores nie jest bardzo spektakularne. Jest ona raczej pięknym elementem tego dzikiego, naturalnego krajobrazu, w którym 33-letni, niedawno rozwiedziony mężczyzna, próbuje odnaleźć poczucie wartości. Poczatkowo bardzo mało rozmawiaja, a jednak od poczatku coś wisi w powietrzu. Autor wspaniale buduje erotyczne napięcie rosnące pomiedzy nimi- dorosłym, poważnym facetem i siedemnastoletnią dziewczyną. Uczucie zakazane z wielu powdów- jej wieku, tego, że jest córką jego gospodarza a do tego ma "narzeczonego", tego, że on jest, we własnym mniemaniu, człowiekiem niezdolnym do miłości. Tu zaczyna się wyłaniać studium mężczyzny rozwiedzionego, który jeszcze nie doszedł po wszystkim do siebie. Obraz nie jest ostro zarysowany, raczej delikatny, nieśmiały, przebąkiwany, ponieważ opowiadany w pierwszej osobie l. poj. przez samego narratora, który jako typowy mężczyzna, nawet jesli wie co czuje, to nie umie się wysłowić; jednak obraz niesamowicie prawdziwy, ukazujący ten ból i pogardę dla samego siebie, słabość, strach, że jest się życiowym nieudacznikiem, który nie zasługuje na miłość. Nie potrafię tej trafności opisu uzasadnić inaczej, jak tylko tym, że autor musiał przejść coś podobnego osobiście. Z drugiej strony dziewczyna wydała mi się niedopracowana. Pomyślałem- zbyt dojrzała jak na 17- latkę, za wiele rozumie, za spokojnie to wszystko przyjmuje, jest zbyt cierpliwa, to niemożliwe, jakim sposobem on ją wyimaginował? I choć wiedziałem, że tak nie może być, dałem się nabrać, uwierzyłem, tak samo jak uwierzył Rubio.
Nie spodziewałem sie tego, co stanie się w tej książce. Wszystko zaczynało się tak pięknie, tak spokojnie, było cudowną obietnicą. Lecz druga część opowieści zaskoczyła mnie do tego stopnia, że zapomniałem o kolacji. I kiedy czytałem, myślałam tylko- nie, to straszne, to nieprawda, nie może tak być. Czytasz i naprawdę nie chcesz takiego zakończenia. Mam wrażenie, że Wharton też był przerażony tym, co zdołał wymyślić, dlatego zastosował na zakończenie niezwykły chwyt literacki. Jeśli nie jesteś w stanie przyjąć do wiadomości tego bardziej prawdopodobnego zakończenia, autor daje możliwość ucieczki, która w moim przypadku okazała się prawdziwym wybawieniem. Bez wahania ją wybrałem i odetchnąłem z ulgą. Wharton dedykuje książkę " Tym, którzy nie wymagają konkretnych zakończeń"- na całe szczęście... Bardzo dobra, polecam.
Nie spodziewałem sie tego, co stanie się w tej książce. Wszystko zaczynało się tak pięknie, tak spokojnie, było cudowną obietnicą. Lecz druga część opowieści zaskoczyła mnie do tego stopnia, że zapomniałem o kolacji. I kiedy czytałem, myślałam tylko- nie, to straszne, to nieprawda, nie może tak być. Czytasz i naprawdę nie chcesz takiego zakończenia. Mam wrażenie, że Wharton też był przerażony tym, co zdołał wymyślić, dlatego zastosował na zakończenie niezwykły chwyt literacki. Jeśli nie jesteś w stanie przyjąć do wiadomości tego bardziej prawdopodobnego zakończenia, autor daje możliwość ucieczki, która w moim przypadku okazała się prawdziwym wybawieniem. Bez wahania ją wybrałem i odetchnąłem z ulgą. Wharton dedykuje książkę " Tym, którzy nie wymagają konkretnych zakończeń"- na całe szczęście... Bardzo dobra, polecam.
Ilość użytkowników lubiących tę recenzje: 0
Skomentuj (0)
Garty napisał recenzję:
Książka: SZALONE NOCE! OSTATNIE CHWILE WIELKICH MISTRZóW
Autor: Oates Joyce Carol
Data dodania: 2012-05-16
Książka: SZALONE NOCE! OSTATNIE CHWILE WIELKICH MISTRZóW
Autor: Oates Joyce Carol
Data dodania: 2012-05-16
Genialne studium psychologiczne. Nie wiem czy kiedykolwiek czytałem tak dobrą książkę w tej kategorii. Na pewno nigdy nie spotkałem lepszych opowiadań. Obrazy ostatnich dni wielkich mistrzów pióra- Edgar Allan Poe, Emily Dickinson, Mark Twain, Henry James i Ernest Hemingway- to główni bohaterowie. Motyw przewodni- samotność. Autorka niezwykle zręcznie kreśli portrety ludzi, którzy, zdawałoby się, osiągneli wszystko- sławę, pieniądze, zaszczyty, uznanie, miłość czytelników. Są wielcy, znani i mają wszystko- ale czy na pewno? W głebi siebie czują jakąś pustkę, jakąś ziejącą czarną dziurę. Zmuszeni by odgrywać wciąż role wielkich, genialnych artystów, zgubili gdzieś to, co było dla nich najważniejsze i teraz, kiedy dopada ich już starość, ich dusza krzyczy. Tak oto Mark Twain pakuje się w dwuznaczny związek z piętnastolatką, co doprowadza niemal do katastrofy. Henry James zostaje wolontariuszem w szpitalu dla ofiar I Wojny Światowej i odkrywa w sobie obszary, których wcześniej nie był świadomy. Hemingway coraz bardziej pogrąża się w pijaństwie i swojej pogardzie dla świata i samego siebie, z zimną krwią planuje szczegóły swojego samobójstwa. Poe za to zgadza się na kontrowersyjny eksperyment w nadziei, że samotność jest tym, czego potrzebuje jego udręczona dusza. Konsekwencje okazują się straszne. I wreszcie Emily Dickinson. Opowiadanie nieco futurystyczne, ponieważ poetka powraca zza grobu jako domowy robot do towarzystwa. Czy jest żywy, czy ma duszę? I co czuje sprowadzona nagle do świata żywych, umieszczona w maszynie Emily?
Joyce Oates w niezwykły sposób opisuje upadek i to bardzo bolesny, bo bohaterowie zwykle spadają ze znacznej wysokości swojej wypracowanej pozycji. Spadają w starość, w samotność, chorobę, niedołęstwo, w rozczarowanie światem i samym sobą. To, czego dokonują w ostatnich swoich dniach jest ich wołaniem o prawdę, krzykiem o pomoc. Choć raz, choć teraz, na końcu wyzwolić się, żyć prawdziwie albo, jeśli już nie będzie innego wyjścia, umrzeć. Śmierć, mimo iż jest ostatecznym i strasznym wyjściem, jest jednak wyjściem i staje się swego rodzaju pocieszeniem. Czymś, w co można uciec, jeśli nie będzie już innego wyboru, jeśli życie ich przerośnie i zacznie zawalać się im na głowę. A życie nieubłaganie przerasta, wcale nie staje się lżejsze z czasem, z doświadczeniem. Przychodzą bolesne refleksje i ta okropna świadomośc, że są sami, zawsze sami.
Te kilka opowiadań zrobiło na mnie ogromne wrażenie, automatycznie zostałem fanem autorki i mam w planach dalsze jej dzieła. Jest niezmiernie uważnym obserwatorem ludzkich dusz, doskonale potrafi wczuć się w sytuację innych i dysponuje przepięknym warsztatem literackim. Opowiadania pod względem stylistycznym są wysmakowane, wymowne, wzbudzają wiele uczuć, zaczęcają do przemyśleń i zaprawdę nie mogłem się od nich oderwać. Jeśli reszta książek jest tak samo dobra, zrobię osobną półeczkę, założę kolekcję i będę trzymał kciuki za Nagrodę Nobla.
Joyce Oates w niezwykły sposób opisuje upadek i to bardzo bolesny, bo bohaterowie zwykle spadają ze znacznej wysokości swojej wypracowanej pozycji. Spadają w starość, w samotność, chorobę, niedołęstwo, w rozczarowanie światem i samym sobą. To, czego dokonują w ostatnich swoich dniach jest ich wołaniem o prawdę, krzykiem o pomoc. Choć raz, choć teraz, na końcu wyzwolić się, żyć prawdziwie albo, jeśli już nie będzie innego wyjścia, umrzeć. Śmierć, mimo iż jest ostatecznym i strasznym wyjściem, jest jednak wyjściem i staje się swego rodzaju pocieszeniem. Czymś, w co można uciec, jeśli nie będzie już innego wyboru, jeśli życie ich przerośnie i zacznie zawalać się im na głowę. A życie nieubłaganie przerasta, wcale nie staje się lżejsze z czasem, z doświadczeniem. Przychodzą bolesne refleksje i ta okropna świadomośc, że są sami, zawsze sami.
Te kilka opowiadań zrobiło na mnie ogromne wrażenie, automatycznie zostałem fanem autorki i mam w planach dalsze jej dzieła. Jest niezmiernie uważnym obserwatorem ludzkich dusz, doskonale potrafi wczuć się w sytuację innych i dysponuje przepięknym warsztatem literackim. Opowiadania pod względem stylistycznym są wysmakowane, wymowne, wzbudzają wiele uczuć, zaczęcają do przemyśleń i zaprawdę nie mogłem się od nich oderwać. Jeśli reszta książek jest tak samo dobra, zrobię osobną półeczkę, założę kolekcję i będę trzymał kciuki za Nagrodę Nobla.
Ilość użytkowników lubiących tę recenzje: 1
Skomentuj (0)
Garty napisał recenzję:
Książka: Strach mędrca. Część 1
Autor: Rothfuss Patrick
Data dodania: 2012-05-13
Książka: Strach mędrca. Część 1
Autor: Rothfuss Patrick
Data dodania: 2012-05-13
"Strach mędrca" jest pierwszą częścią drugiego tomu " Kronik królobójcy". Tom pierwszy "Imię wiatru" odnotował sukces wśród czytelników i ciąg dalszy był oceniany przez pierwszych recenzentów jako nawet lepszy. Niestety lepszy nie jest, nie jest nawet tak samo dobry, czyli bardzo dobry. Poziom się trochę opuścił i oceniłem go na cztery. Moja ocena się obniżyła głównie za sprawą akcji, która wyraźnie siadła. Miałem kiedyś kolegę, który komponował piosenki- przeboje i twierdził, że przebój musi być " z jajem". Właśnie tego tutaj wyraźnie brakuje. Mimo to czyta się dobrze. Jest to książka na wieczór po ciężkim dniu, można przy niej odsapnąć, trochę się zrelaksować. Główny bohater snuje swoją historię z młodych lat, kiedy to był adeptem w magicznej Akademi, wiecznie cierpiącym na kłopoty finansowe i rozterki miłosne. Co prawda posiadał licznych przyjaciół, ale miał też kilku niebezpiecznych wrogów. Wszystko, co spotyka bohatera ma prawdopodobnie przygotować go na zostanie legendarnym królobójcą, człowiekiem- tajemnicą. Prawdopodobnie, bo jeszcze za wcześnie, byśmy się tego dowiedzieli, trzeba sięgnąć po następny tom. Zapowiada się bardzo długa historia. Mimo, że jest dobrze napisana, lepiej by było dla niej, żeby się nieco rozkręciła i nabrała tempa.
Ilość użytkowników lubiących tę recenzje: 1
Skomentuj (2)
Ostatnie wpisy na blogach
Zawód miłosny...
Byłem zachwycony opowiadaniami Pani Oates pt. "Szalone noce..." więc szybko sięgnąłem po następną jej książkę- "Ostatnie dni" mając nadzieję, że będzie podobna w temacie i tak samo doskonała. Rozpocząłem pierwsze opowiadanie i nie skończyłem, potem zrobiłem to samo z drugim. Były ciężkie i bezbarwne, męczyły mnie, ale nie poddawałem się. Pomyślałem, że może pod koniec książki są formy w jakimś innym stylu i zabrałem się za obcowanie z nią od tyłu. Nic również z tego nie wynikło. A tak miało być wspaniale! Porzucam więc moją kochankę, choć bardzo mi przykro z tego powodu. Może za jakiś czas, może jak poleży na półce i skruszeje... Tym czasem Hemingway, którego oczekuję, jeszcze nie przybył, więc co tu robić? Wygrzebałem z odmętów szafy smutnego Fiodora i postanowiłem dać mu szansę. Miałem do wyboru jeszcze Lema, ale te pikające maszyny, lampki, nowoczesność i sf, nieco mierzi mi krew i ostatnim razem nie dałem rady... No więc Fiodor i "Białe noce"- z nową nadzieją w sercu na nową miłość :)
Marzenie ściętej głowy ...
Chciałbym, żeby to było tak.
Wchodzisz na stronę internetową urzędu stanu cywilnego i wypełniasz następujące rubryki : po lewej dane kobiety, po prawej mężczyzny, następnie wybietasz odpowiedni przycisk, w tym wypadku " ślub". Wciskasz i dostajesz komunikat : Wyślij smsa na numer 1234567. Po chwili otrzymasz kod, który należy wpisać w pole poniżej. Koszt smsa 84 zł.
Wysyłasz smsa, wpisujesz kod i wyskakuje napis: Gratulacje, zostaliście małżeństwem!
Koleżanka nakrzyczała na mnie- Co za głupie pomysły! Na szczęście nigdy do tego nie dojdzie!
Obawiam się, że ma rację... Nie zdawałem sobie sprawy, że to takie stresujące i to jeszcze nie wiadomo w sumie dlaczego. Wczoraj byliśmy się zapisać. Całkiem miło i bezproblemowo, klka kwestii do ustalenia- nazwiska dzieci, ilość kieliszków, takie pierdoły. Potem do rodziców poinformować o dacie. Wszystko na luzie... tylko czemu dwie godziny potem, choć było ledwo po południu, mieliśmy wrażenie, że przeszliśmy przez całą Saharę? Jedyne na co mieliśmy ochotę, to położyć się i spać. Nie wiem skąd ten stres, który nastąpił już, a do ślubu jeszcze dwa miesiące. Co będzie jak wybije godzina zero? Czuję, że ktoś zemdleje. I to prawdopodobnie będę ja....
Wchodzisz na stronę internetową urzędu stanu cywilnego i wypełniasz następujące rubryki : po lewej dane kobiety, po prawej mężczyzny, następnie wybietasz odpowiedni przycisk, w tym wypadku " ślub". Wciskasz i dostajesz komunikat : Wyślij smsa na numer 1234567. Po chwili otrzymasz kod, który należy wpisać w pole poniżej. Koszt smsa 84 zł.
Wysyłasz smsa, wpisujesz kod i wyskakuje napis: Gratulacje, zostaliście małżeństwem!
Koleżanka nakrzyczała na mnie- Co za głupie pomysły! Na szczęście nigdy do tego nie dojdzie!
Obawiam się, że ma rację... Nie zdawałem sobie sprawy, że to takie stresujące i to jeszcze nie wiadomo w sumie dlaczego. Wczoraj byliśmy się zapisać. Całkiem miło i bezproblemowo, klka kwestii do ustalenia- nazwiska dzieci, ilość kieliszków, takie pierdoły. Potem do rodziców poinformować o dacie. Wszystko na luzie... tylko czemu dwie godziny potem, choć było ledwo po południu, mieliśmy wrażenie, że przeszliśmy przez całą Saharę? Jedyne na co mieliśmy ochotę, to położyć się i spać. Nie wiem skąd ten stres, który nastąpił już, a do ślubu jeszcze dwa miesiące. Co będzie jak wybije godzina zero? Czuję, że ktoś zemdleje. I to prawdopodobnie będę ja....
Nauczyciel
Wciąż myślę o Małym, o tym co zaszło jak również o moim własnym stosunku do mojego Nauczyciela Budo. Jako że trafiłem ostatnio na fantastyczną książkę i jako że kolega nasz wspaniały N. wrócił do nas, postąpię tak jak on i przepiszę sobie fragment :) A co
Nauczyciel lub mistrz w budo
" Prosze was, przestrzegajcie reguł, bądźcie stale obecni w praktyce i nie osądzajcie rzeczy, które wydają wam się dobre lub złe. Czasami niektóre działania nauczyciela wydają wam się niesprawiedliwe, sprzeczne, być może nawet nienormalne. Powinniście jednak zachować wiarę w praktykę, ponieważ mistrz potrafi stosować czasem specyficzne środki edukacji. Nie jest on doskonałym człowiekiem, jest zwykłą istotą. Tak samo Budda i Chrystus nie byli doskonali i z pewnością popełniali błędy, lecz mimo to ich mądrość przetrwała, aż do naszych czasów i dziś uznajemy ich za świętych. Od mistrza nie powinniście niczego oczekiwać, niczego się spodziewać, ani pragnąć. Nawet poprzez samą ciszę będzie umiał was poprowadzić, jesli tylko otworzycie umysł. Nie jest on ojcem, nie jest tez urządnikiem, potrafi po prostu sharmonizować łagodność i twardość. Prawdziwe nauczanie i współczucie nie zawsze oznacza uśmiech , dyplomację i łagodność. Czasami wyraża się ono przez uderzenie kija lub ostre słowo. Prawdziwy mistrz oddaje całe swoje życie, aby przekazać Drogę i pomagać innym. Potrafi cierpliwie czekać i gwałtownie "uderzyć ducha", lecz nie robi tego dla siebie. Bez prawdziwego mistrza ryzykujecie pogrążenie się w błędach i iluzjach, sądząc, że są one prawdą. Niektórzy po kilku miesiącach lub latach praktyki wierzą, że wszystko już zrozumieli i odchodzą zadowoleni lub pełni krytyki. Ktoś powiedział " Uważajcie, by światło, które jest w was, nie okazało się tylko ciemnością". Mistrz również niczego od was nie oczekuje, o nic nie prosi, niczego nie proponuje. Sami, poprzez własną wiarę w praktykę, powinniście zdecydować, czy zostać, czy odejść. Prawdziwa Droga jest więc bez celu i chęci osiągnięcia czegokolwiek."
-----Budodharma / Kaisen
Nauczyciel lub mistrz w budo
" Prosze was, przestrzegajcie reguł, bądźcie stale obecni w praktyce i nie osądzajcie rzeczy, które wydają wam się dobre lub złe. Czasami niektóre działania nauczyciela wydają wam się niesprawiedliwe, sprzeczne, być może nawet nienormalne. Powinniście jednak zachować wiarę w praktykę, ponieważ mistrz potrafi stosować czasem specyficzne środki edukacji. Nie jest on doskonałym człowiekiem, jest zwykłą istotą. Tak samo Budda i Chrystus nie byli doskonali i z pewnością popełniali błędy, lecz mimo to ich mądrość przetrwała, aż do naszych czasów i dziś uznajemy ich za świętych. Od mistrza nie powinniście niczego oczekiwać, niczego się spodziewać, ani pragnąć. Nawet poprzez samą ciszę będzie umiał was poprowadzić, jesli tylko otworzycie umysł. Nie jest on ojcem, nie jest tez urządnikiem, potrafi po prostu sharmonizować łagodność i twardość. Prawdziwe nauczanie i współczucie nie zawsze oznacza uśmiech , dyplomację i łagodność. Czasami wyraża się ono przez uderzenie kija lub ostre słowo. Prawdziwy mistrz oddaje całe swoje życie, aby przekazać Drogę i pomagać innym. Potrafi cierpliwie czekać i gwałtownie "uderzyć ducha", lecz nie robi tego dla siebie. Bez prawdziwego mistrza ryzykujecie pogrążenie się w błędach i iluzjach, sądząc, że są one prawdą. Niektórzy po kilku miesiącach lub latach praktyki wierzą, że wszystko już zrozumieli i odchodzą zadowoleni lub pełni krytyki. Ktoś powiedział " Uważajcie, by światło, które jest w was, nie okazało się tylko ciemnością". Mistrz również niczego od was nie oczekuje, o nic nie prosi, niczego nie proponuje. Sami, poprzez własną wiarę w praktykę, powinniście zdecydować, czy zostać, czy odejść. Prawdziwa Droga jest więc bez celu i chęci osiągnięcia czegokolwiek."
-----Budodharma / Kaisen
O budo
Stare przysłowe budo:
" Nawet jeśli nie ma nic do jedzenia, samuraj z dumą czyści zęby".
Miecz musi mieć imię. Wiecie, że miecz nie może istnieć bez swojego imienia? Dlatego Arya Stark nazwała swój miecz "Igłą". Ja nazwałem swój Zanshin :)
"Zan Shin to duch ostatniej czujności, ostatniej uwagi. Zan oznacza to, co zostaje, czujność, rezerwę. Shin to duch. Jest to zatem uwaga, którą powinno się utrzymywać, aż do samego końca każdej wykonywanej czynności. Zan Shin oznacza też czasami oglądanie siebie w lustrze. Niektórzy próbują poprawić jedynie wyraz twarzy, lecz dużo trudniej jest poprawić swojego ducha. Prawdziwy duch budo to koncentracja na każdej czynności życia, głębokie zastanowienie się nad nią, zrozumienie i poprawienie jej".---- Budodharma/ Kaisen
Jeśli posiadasz miecz, istnieje on nie tylko w twoich rękach, istnieje w całym tobie, w twoim umyśle. Jeśli utrzymujesz zanshin ostrza w dłoniach, utrzymujesz zanshin całego siebie. Nie ma jednego bez drugiego. Jak mówią stare teksty, miecz jest duszą samuraja. Jeśli zapomni on o swoim mieczu, musi zostać ukarany. I zostaje. Dlatego się ostatnio tak ładnie ciachnąłem po lewym bicepsie- bo zapomniałem o moim zanshin :D
" Powinniśmy zachować ducha mushotoku- bez celu i korzyści i nie chcieć niczego osiągnąć. Jesli tego nie zrobimy, będziemy błądzić. Budo oznacza zaprzestanie wszystkiego, pozbycie się każdej myśli, każdej idei, każdej iluzji, każdej koncepcji. Jest to uwolnienie świadomości od wszystkich założeń. Dlatego też wielu ludzi nie wytrzymuje praktyki i odchodzi (...) Czarny pas stał się celem wielu praktykantów. Jest on jak obietnica raju: Jeśli będziesz postępował w określony sposób, pójdziesz do raju. Jest to działanie niewłaściwe, które oddala nas od prawdziwej Drogi (Do).
Budo powinno się praktykować dla budo" ----tamże
" Nawet jeśli nie ma nic do jedzenia, samuraj z dumą czyści zęby".
Miecz musi mieć imię. Wiecie, że miecz nie może istnieć bez swojego imienia? Dlatego Arya Stark nazwała swój miecz "Igłą". Ja nazwałem swój Zanshin :)
"Zan Shin to duch ostatniej czujności, ostatniej uwagi. Zan oznacza to, co zostaje, czujność, rezerwę. Shin to duch. Jest to zatem uwaga, którą powinno się utrzymywać, aż do samego końca każdej wykonywanej czynności. Zan Shin oznacza też czasami oglądanie siebie w lustrze. Niektórzy próbują poprawić jedynie wyraz twarzy, lecz dużo trudniej jest poprawić swojego ducha. Prawdziwy duch budo to koncentracja na każdej czynności życia, głębokie zastanowienie się nad nią, zrozumienie i poprawienie jej".---- Budodharma/ Kaisen
Jeśli posiadasz miecz, istnieje on nie tylko w twoich rękach, istnieje w całym tobie, w twoim umyśle. Jeśli utrzymujesz zanshin ostrza w dłoniach, utrzymujesz zanshin całego siebie. Nie ma jednego bez drugiego. Jak mówią stare teksty, miecz jest duszą samuraja. Jeśli zapomni on o swoim mieczu, musi zostać ukarany. I zostaje. Dlatego się ostatnio tak ładnie ciachnąłem po lewym bicepsie- bo zapomniałem o moim zanshin :D
" Powinniśmy zachować ducha mushotoku- bez celu i korzyści i nie chcieć niczego osiągnąć. Jesli tego nie zrobimy, będziemy błądzić. Budo oznacza zaprzestanie wszystkiego, pozbycie się każdej myśli, każdej idei, każdej iluzji, każdej koncepcji. Jest to uwolnienie świadomości od wszystkich założeń. Dlatego też wielu ludzi nie wytrzymuje praktyki i odchodzi (...) Czarny pas stał się celem wielu praktykantów. Jest on jak obietnica raju: Jeśli będziesz postępował w określony sposób, pójdziesz do raju. Jest to działanie niewłaściwe, które oddala nas od prawdziwej Drogi (Do).
Budo powinno się praktykować dla budo" ----tamże
Zaskakujący Mistrz Kaisen
Czasemi mam w moim życiu takie dziwne impulsy nie wiadomo skąd i dlaczego i pozwalam lekkomyślnie kierować im swoim postepowaniem. Przeważnie wychodzi mi to na dobre :) Tak oto niedawno wiedziony jakimś nie wiadomo czym zamówiłem książkę "Budodharma- droga samuraja" Mistrza Kaisena. Mistrz Kaisen jak każdy wydawał mi się podejrzany i obawiałem się nieco neomistycyzmu, ponadto, kiedy otworzyłem książkę wypadła zakładka z jakimiś pieżakami pt. Anioły oferuja nam... Anioły i ja to nie jest dobry zestaw. Co ja kupiłem? Czyżby 20 zł w błoto? No ale byłem bardzo ciekawy co tez moja (kobieca) intuicja :D mi zafundowała tym razem i zacząłem czytać.
Jestem pod wrażeniem. Pod ogromnym wrażeniem. To jest budo, prawdziwe, takie, jak ja je rozumiem. Jestem w szoku, bo rozumiem Mistrza Kaisena, każde jego słowo jak narazie i mógłbym się podpisać dwoma rekami i jeszcze nogą pod tekstem tej książki. Czyżby to oznaczało, że jestem Zen, tylko o tym nie wiem???
Jestem pod wrażeniem. Pod ogromnym wrażeniem. To jest budo, prawdziwe, takie, jak ja je rozumiem. Jestem w szoku, bo rozumiem Mistrza Kaisena, każde jego słowo jak narazie i mógłbym się podpisać dwoma rekami i jeszcze nogą pod tekstem tej książki. Czyżby to oznaczało, że jestem Zen, tylko o tym nie wiem???
Shoutbox (279)
2012-05-21, 20:24
WinterInes87
Hmm... kiedyś byłam oazą, roślinką... też na pustyni ;) teraz jestem Burzą! Też mi się podoba ;D Ewoluowałam, to jest możliwe tylko u Ciebie ;)
2012-05-21, 19:41
WinterInes87
Okropna? Niedobra?! No piękne mi sie epitety dostały ;P Odp: Yes, I do :D
2012-05-21, 18:31
marchewpolna
Muszę się zorganizować i spróbować. Na youtube widziałam filmiki profesjonalistów... normalnie nadziwić się nie mogę, że tak wgl można pisać.
2012-05-21, 17:57
marchewpolna
Ok, dzięki za rady :D Właściwie to nawet nie planowała kupować drogiego sprzętu ;) Hmm... spróbuje cienkopisem, może uda mi się coś nabazgrać. A ty uczyłeś się z jakiejś stronki w necie czy sam z siebie?
2012-05-21, 17:04
marchewpolna
No może miejsce nie za specjalne ale bynajmniej ktoś mnie zauważył :D Używałeś jakiś specjalnych piór czy najzwyklejszych?
2012-05-18, 13:40
WinterInes87
Oh yeah! They landed! First listening today at the evening :)))
2012-05-16, 16:03
WinterInes87
Lubię czasami rmf classic posłuchać a tam był nasz sławny kompozytor :)
2012-05-16, 15:47
WinterInes87
Z UKRAINY !? no to się nie dziwie że jeszcze lecą! A ja właśnie słucham Chopina :)
2012-05-16, 13:11
WinterInes87
Hmm hmm no to niedobrze :/ może trzeba interweniować?
2012-05-13, 22:30
WinterInes87
Tak, byłam troszkę zajęta :)

















