cała polska czyta dzieciom
Temat:
co czytamy dzieciom
Utworzył:
mwoznicaur
Odpowiedzi: 5
Odwiedzin: 130
Ostatnia aktywność: 2011-04-12
Więcej
Autorzy (15)
Grupy (4)
Pyrlandia
Członków: 7
Ostatnia aktywność: 2011-11-17 23:35:10
grupa skupiająca czytelników z "Krainy kwitnącego ziemniaka"
Ostatnia aktywność: 2011-11-17 23:35:10
cała polska czyta dzieciom
Członków: 7
Ostatnia aktywność: 2011-04-12 11:22:03
o tym co czytamy dzieciom, o tym co lubią dzieci, o tym co dla jakich dzieci (i inne tematy także - a jakże!)
Ostatnia aktywność: 2011-04-12 11:22:03
Bibliotekarze Parkliteracki.pl
Członków: 138
Ostatnia aktywność: 2012-05-15 12:56:06
Oficjalna grupa dla czytelników ze statusem Bibliotekarza Parkliteracki.pl. W tej grupie poruszamy tematy odnośnie edycji książek, autorów i wszystkich obowiązków takich jak pilnowanie porządku w serwisie przez Bibliotekarzy. Aby zostać Bibliotekarzem wystarczy wysłać prośbę o dołączanie do grupy. Prośby o dołączenie są akceptowane tylko od aktywnych użytkowników.
Ostatnia aktywność: 2012-05-15 12:56:06
Konkursy Parkliteracki.pl
Członków: 108
Ostatnia aktywność: 2011-05-03 18:41:19
W tej grupie są ogłaszane aktualne konkursy oraz ich zasady.
Ostatnia aktywność: 2011-05-03 18:41:19
Ostatnie recenzje (64)
Nory Roberts nie trzeba jakoś specjalnie reklamować, mało kto z osób czytających nie spotkał się z jej nazwiskiem. Ludzie głównie kojarzą ją ze słodkimi romansami, które aż mdlą, ale czy na pewno? Czy na pewno sięgali po jej książki, by oceniać autorkę i jej twórczość w ten sposób? Być może czytali jakiś romans, który rzeczywiście okazał się mdlący i słodki. Osobiście sięgam dość często po książki Nory Roberts. Lubię jej styl, fantastyczne,pełne problematyki powieści. Podziwiam ją za to, iż przy tylu wydanych już powieściach ma nadal głowę pełną pomysłów, które dalej i systematycznie przelewa na papier. Nie miałam "przyjemności" czytać typowo jej słodkich romansów, jeśli one w ogóle są, trafiam głównie na książki pełne przygód, tajemniczych wydarzeń, niesamowitych historii przepełnionych miłością rodzinną, przyjaźnią i ale nienawiścią czy zdradą... "W samo południe" to najlepsza powieść Nory jaką do tej pory miałam przyjemność przeczytać.
Opowiada ona o bardzo silnej i dzielnej młodej kobiecie "po przejściach", która samotnie wychowuje córkę, pracując jako policyjny negocjator - Phoebe MacNamara. Próbuje stanąć na wysokości zadania, by wychować córeczkę jak najlepiej, pomaga jej w tym mama oraz przyjaciółka domu. Bez ich pomocy, Phoebe nie mogłaby się spełniać w pracy. Ciężką i świetną pracą doczekała się stopnia porucznika, ma doskonałe wyczucie jeśli chodzi o rozmowy negocjacyjne. MacNamara świetnie radzi sobie z córką, podwładnymi, czy osobami, które zagrażają innym, jednak ta silna i zadziwiająca kobieta nie potrafi sobie poradzić z uczuciem, które w pewnym momencie się pojawia...Czy istnieje lęk przed miłością???Czy boimy się kochać???
"W samo południe" to nie tylko fantastyczny romans dwojga ludzi, ale to też walka kobiety z własnym sumieniem i własnymi lękami. To opowieść o inteligentnej, silnej kobiecie, która jest bardzo dobrą negocjatorką, a zarazem cudowną matką i córką, lecz jak każdy z nas ma swoje słabości. Nora Roberts zaskoczyła mnie tą powieścią, poskąpiła miłości, w zamian dając ogromną dawkę sensacji, strachu, obawy czy też niepewności. Miłość była tu tylko niewielką namiastką. Strach, a zarazem niepewność i ciągła akcja trzymająca w napięciu, to to, co tym razem autorka postanowiła dać swym czytelnikom.
Roberts porusza w swoich powieściach bardzo ważne kwestie i teraz nie omieszkała tego zrobić.
Czy problemem dla mężczyzny jest to, że jego bezpośrednim przełożonym jest kobieta wyższa rangą? Czy mężczyźni nie potrafią tego znieść? Autorka dość szczegółowo i bezpośrednio ukazała nam tego typu problem, to jak trudno się im z tym pogodzić, że rządzi i rozkazuje im kobieta! Na dodatek ładna i młoda. Czy potrafią się do tego przyzwyczaić, czy robią wszystko, by zniechęcić i upokorzyć kobietę, posuwając się nawet do gróźb i zastraszeń? Czy Phoebe poradzi sobie z mężczyzną, który ją znieważył i upokorzył? Czy zawieszenie go w prawach policjanta nie pogorszy tylko sytuacji?
"Czasami nie dostajemy tego, na czym nam bardzo zależy, i nie ma znaczenia, czy to jest sprawiedliwe, czy nie. Życie toczy się dalej"
Życie potrafi być okrutne, jak i los, który w ostatniej chwili zmieni nam plany...
Phoebe jako 12 letnia dziewczynka otrzymała ogromny cios. Jej matka, brat i ona przez kilkanaście godzin byli zakładnikami, a to tylko dlatego, że jej rodzicielka wybrała nieodpowiedniego mężczyznę. Mężczyznę, który się znęcał i pastwił, który przyczynił się do tych traumatycznych wydarzeń. Wydarzeń, które miały ogromny wpływ na losy rodziny MacNamara. To właśnie ten fatalny dzień sprawił, że Phoebe została negocjatorką, jak i to, że stała się opanowana, silna i odważna. Jeden, jedyny dzień, małe wydarzenie potrafi sprawić, by nasze życie zmieniło sens, a także "wstawiło" nas na odpowiedni tor, który poprowadzi nas w to lepsze życie...
Również życie Essie zmieniło się radykalnie...
"Poza ścianami domu działy się okropne rzeczy. W każdej minucie każdego dnia na ulicach i chodnikach, w sklepach i pralniach zdarzały się straszne, przerażające rzeczy"
Za co cenię Norę Roberts? Za to, że porusza tematy, które bywają trudne, omijane, czy też lekceważone. Potrafi ukazać problemy zwyczajnych ludzi w sposób gorzki, jednak by nas nie odstraszyć osładza nam go niewielką ilością cukru, a dokładniej małą dawką romansu, miłości, bardzo ważnej w naszym życiu przyjaźni czy też rodziny. W jej książkach nie brakuje sensacji, bólu, ale także wiary i optymizmu na lepsze jutro.
"W samo południe" polecam głównie miłośnikom akcji czy też sensacji, ale również tym, którzy cenią sobie życie rodzinne, przyjaźń czy równie ważną w życiu miłość. Książka z pewnością nie rozczaruje tych, którzy na swojej drodze mieli tylko do czynienia ze "słodkimi" romansami, może warto autorce dać jeszcze jedną szansę? "W samo południe" to idealna powieść drugiej szansy!
Opowiada ona o bardzo silnej i dzielnej młodej kobiecie "po przejściach", która samotnie wychowuje córkę, pracując jako policyjny negocjator - Phoebe MacNamara. Próbuje stanąć na wysokości zadania, by wychować córeczkę jak najlepiej, pomaga jej w tym mama oraz przyjaciółka domu. Bez ich pomocy, Phoebe nie mogłaby się spełniać w pracy. Ciężką i świetną pracą doczekała się stopnia porucznika, ma doskonałe wyczucie jeśli chodzi o rozmowy negocjacyjne. MacNamara świetnie radzi sobie z córką, podwładnymi, czy osobami, które zagrażają innym, jednak ta silna i zadziwiająca kobieta nie potrafi sobie poradzić z uczuciem, które w pewnym momencie się pojawia...Czy istnieje lęk przed miłością???Czy boimy się kochać???
"W samo południe" to nie tylko fantastyczny romans dwojga ludzi, ale to też walka kobiety z własnym sumieniem i własnymi lękami. To opowieść o inteligentnej, silnej kobiecie, która jest bardzo dobrą negocjatorką, a zarazem cudowną matką i córką, lecz jak każdy z nas ma swoje słabości. Nora Roberts zaskoczyła mnie tą powieścią, poskąpiła miłości, w zamian dając ogromną dawkę sensacji, strachu, obawy czy też niepewności. Miłość była tu tylko niewielką namiastką. Strach, a zarazem niepewność i ciągła akcja trzymająca w napięciu, to to, co tym razem autorka postanowiła dać swym czytelnikom.
Roberts porusza w swoich powieściach bardzo ważne kwestie i teraz nie omieszkała tego zrobić.
Czy problemem dla mężczyzny jest to, że jego bezpośrednim przełożonym jest kobieta wyższa rangą? Czy mężczyźni nie potrafią tego znieść? Autorka dość szczegółowo i bezpośrednio ukazała nam tego typu problem, to jak trudno się im z tym pogodzić, że rządzi i rozkazuje im kobieta! Na dodatek ładna i młoda. Czy potrafią się do tego przyzwyczaić, czy robią wszystko, by zniechęcić i upokorzyć kobietę, posuwając się nawet do gróźb i zastraszeń? Czy Phoebe poradzi sobie z mężczyzną, który ją znieważył i upokorzył? Czy zawieszenie go w prawach policjanta nie pogorszy tylko sytuacji?
"Czasami nie dostajemy tego, na czym nam bardzo zależy, i nie ma znaczenia, czy to jest sprawiedliwe, czy nie. Życie toczy się dalej"
Życie potrafi być okrutne, jak i los, który w ostatniej chwili zmieni nam plany...
Phoebe jako 12 letnia dziewczynka otrzymała ogromny cios. Jej matka, brat i ona przez kilkanaście godzin byli zakładnikami, a to tylko dlatego, że jej rodzicielka wybrała nieodpowiedniego mężczyznę. Mężczyznę, który się znęcał i pastwił, który przyczynił się do tych traumatycznych wydarzeń. Wydarzeń, które miały ogromny wpływ na losy rodziny MacNamara. To właśnie ten fatalny dzień sprawił, że Phoebe została negocjatorką, jak i to, że stała się opanowana, silna i odważna. Jeden, jedyny dzień, małe wydarzenie potrafi sprawić, by nasze życie zmieniło sens, a także "wstawiło" nas na odpowiedni tor, który poprowadzi nas w to lepsze życie...
Również życie Essie zmieniło się radykalnie...
"Poza ścianami domu działy się okropne rzeczy. W każdej minucie każdego dnia na ulicach i chodnikach, w sklepach i pralniach zdarzały się straszne, przerażające rzeczy"
Za co cenię Norę Roberts? Za to, że porusza tematy, które bywają trudne, omijane, czy też lekceważone. Potrafi ukazać problemy zwyczajnych ludzi w sposób gorzki, jednak by nas nie odstraszyć osładza nam go niewielką ilością cukru, a dokładniej małą dawką romansu, miłości, bardzo ważnej w naszym życiu przyjaźni czy też rodziny. W jej książkach nie brakuje sensacji, bólu, ale także wiary i optymizmu na lepsze jutro.
"W samo południe" polecam głównie miłośnikom akcji czy też sensacji, ale również tym, którzy cenią sobie życie rodzinne, przyjaźń czy równie ważną w życiu miłość. Książka z pewnością nie rozczaruje tych, którzy na swojej drodze mieli tylko do czynienia ze "słodkimi" romansami, może warto autorce dać jeszcze jedną szansę? "W samo południe" to idealna powieść drugiej szansy!
Ilość użytkowników lubiących tę recenzje: 0
Skomentuj (0)
Sabinka napisał recenzję:
Książka: MORDERSTWO NIEDOSKONAŁE
Autor: Krawczyk Agnieszka
Data dodania: 2011-09-23
Książka: MORDERSTWO NIEDOSKONAŁE
Autor: Krawczyk Agnieszka
Data dodania: 2011-09-23
To nie jest moje pierwsze spotkanie z twórczością Agnieszki Krawczyk, miałam przyjemność zapoznać się z debiutancką powieścią "Napisz na priv", która mnie rozśmieszyła i przekonała całkowicie do autorki. Jednak moją ulubioną powieścią jest świetna książka - "Magiczne miejsce". Dlatego chętnie sięgam i będę sięgać po kolejne powieści, które zostaną napisane przez autorkę.
Czego się spodziewałam sięgając po najnowszą powieść Agnieszki Krawczyk - "Morderstwo niedoskonałe"?? Dobrego i trzymającego w napięciu kryminału. Co otrzymałam? Pełną humoru, świetnych tekstów, niesamowitych pomysłów powieść, owianą nutą kryminału i zaskakującym listem umieszczonym na końcu książki!!!
Któż z nas, czytelników nie zastanawiał się jak jest i jaka panuje atmosfera w wydawnictwach. Jak wygląda praca redaktorów? Co porabiają graficy? Jak wygląda korekta książek? Kto czyta i wybiera najlepsze książki nadające się do tego, by je wydać??? Takich pytań jest znacznie więcej. Agnieszka Krawczyk uchyla rąbka tajemnicy... co tam rąbek. postanawia pokazać wydawnictwo od najlepszej strony, ba nawet od tej...kryminalnej! "Morderstwo doskonałe" to kryminał, którego akcja dzieje się w maleńkim wydawnictwie, gdzieś na obrzeżach dużego miasta. Pracownicy jak pracownicy, robią wszystko, by prezes był zadowolony. Grupa pracowników, a zarazem przyjaciół Adela, Marta, Marek i Mizera, otrzymują od szefa nie lada wyzwanie. Mają wydać powieść niejakiego Kusibaba. Wszystko skończyłoby się dobrze, gdyby nie to, że rękopis zaginął, a na dodatek nadawał się tylko do kosza. Odnajdują tylko 150 stron "dzieła", resztę postanawiają odtworzyć. Okazuje się jednak, że autor książki zaginął...do akcji wkracza grupa "Zemsta Shitu" , a także policja.
Czyżby morderstwo? Kim jest tajemnicza siostra Kusibaba? Co się stało autorem? Czy grupa Shitu odnajdzie autora czy jego zwłoki?
Na te i inne pytania znajdziecie z pewnością odpowiedzi w powieści.
"Morderstwo niedoskonałe" to świetna powieść kryminalna "na wesoło". Autorka stworzyła śmieszną historię, przeplecioną nutką sensacji, równocześnie wykonała kawał dobrej, pisarskiej roboty, mam nadzieję, że samodzielnej! Główni bohaterowie to postacie bardzo ciekawe, posiadające różne charaktery, zainteresowania czy też podejście do życia. Choć różni ich bardzo wiele, wspólnie tworzą fantastyczny team, uzupełniając się doskonale i to nie tylko w pracy. Pomagają sobie i wspierają się zawsze wtedy, gdy zachodzi taka potrzeba, taka przyjaźń potrafi przetrwać wiele lat, a nawet całe życie. "Morderstwo niedoskonałe" ma świetnie dobrana okładkę, idealnie oddaje wspaniałą przyjaźń jaka łączy głównych bohaterów, a także ukazuje radość jaka im towarzyszy podczas wspólnych spotkań.
Czy polecam? Oczywiście, że tak! Świetnie się bawiłam podążając tropem Kusibaba. Otrzymałam też odpowiednią naukę, mianowicie nie będę już płaciła kartą za książki!!! Powód? Odnajdziecie w najnowszej powieści Agnieszki Krawczyk. Polecam głównie osobom, które szukają lekkiej lektury z dawką humoru, która rozjaśniłaby jesienne dni, z pewnością się nie zawiodą! Nie zabraknie w powieści kryminału, sensacji, ale przede wszystkim humoru! Polecam.
Ilość użytkowników lubiących tę recenzje: 1
Skomentuj (0)
Sabinka napisał recenzję:
Książka: POD DWIEMA KOSAMI, CZYLI PRZEDŚMIERTNE ZAPISKI ŻYWOTNEGO MARIANA
Autor: Noszczyńska Danuta
Data dodania: 2011-07-27
Książka: POD DWIEMA KOSAMI, CZYLI PRZEDŚMIERTNE ZAPISKI ŻYWOTNEGO MARIANA
Autor: Noszczyńska Danuta
Data dodania: 2011-07-27
Muszę przyznać, że to było nie lada wyzwanie. Pani Danuta Noszczyńska mnie zaskoczyła!!! Pierwsze zetknięcie z twórczością tej autorki, a czuje się jak przejechana przez czołg! "Pod dwiema kosami czyli przedśmiertne zapiski Żywotnego Mariana" to nie była lekka lektura, fakt humoru co nie miara, ale wściekłość na głównego bohatera Marianka Żywotnego towarzyszyła mi od pierwszej do ostatniej strony!!! Jeszcze żaden bohater tak mnie nie denerwował i drażnił!
Właśnie kim jest Żywotny Marian!? Mogłabym go potraktować jednym zdaniem, ale nie chcę! Chcę go opisać, ba ja muszę to koniecznie zrobić!
Skoro zapiski to zapiski, Mariana właśnie. To on przedstawia nam całe swoje życie, aż do tych pod dwiema kosami, czyli magiczną liczbę 77. Jest przekonany, że Kostucha go zabierze i nie doczeka się roku więcej.Więc zabrał się prosty chłop do spisania dziejów swoich dla potomności, dokonania rachunku sumienia z Bogiem i ludźmi.
"Prawdę powiedziawszy, do tych pór uważałem, że pisanie dzienników, pamiętników i wspominków - babska to rzecz i mężczyzny niegodna..."
Marian Żywotny w pamiętniku opisuje swoje biedne i niesprawiedliwe życie, życie na jakie skazali go bliscy...
Rodzice - dom rodzinny wspomina ...jak wspomina, matka dobra kobieta, ojciec wspominany jako chłop, który bił, pił i nic nie robił. Dla Mariana zawsze wszystko na końcu było,nie czuł się szczęśliwy, doceniany i kochany.
Postanowił zdobyć kobietę majętną, urodziwą i taką , której mu wszyscy pozazdroszczą.
Wybór padł na śliczną i mądrą Apolonię, na przeszkodzie jednak stał pewien student, którego z łatwością się pozbył.
" Zdać by się mogło, że przysięgi danej sobie na ojcowskim pogrzebie nie dotrzymałem i miast paradnej dziewuchy najgorszą lebiegę we wsi pojołem za żonę"
Żona jak żona, dogodzić mężowi chciała i tak była tylko zwykłą kobietą, która służyła swemu panu i władcy. Na świat wydała pięcioro dzieci, w tym tylko jednego syna, a i tak Marian do końca zadowolony nie był.
"Gdym Go o córkę prosił, dał mi cztery, jednakowoż jedna w drugą same lebiegi, które razem do kupy dopiero za jedną rzeczową kobietę ujść mogły. Ofiarując mi upragnionego syna, od góry rudym łbem go naznaczył, a od dołu kaczymi stopami"
Marian wychowując swe dzieci i po części żonę, pracował, modlił się, zazdrościł innym i nienawiść do świata swoją hodował. Gdy przeszedł na emeryturę, stał się jeszcze bardziej denerwujący dla otoczenia, wymagający dla dzieci i Apolonii, jeszcze bardziej z butami w życie innym właził i na sąsiednie podwórka częściej z zazdrością zaglądał.
To co on uważał za swój patriotyczny obowiązek inni za wścibstwo i chorobliwą zazdrość. To co on za chęć poinformowania i ostrzeżenia inni za donosy. Taki już Marian Żywotny był - mściwy, zazdrosny i wścibski!
Czy znacie takiego Mariana? Może wystarczy się rozejrzeć ?
Życie z Żywotnym musiało być koszmarem dla bliskich. Danuta Noszczyńska rewelacyjnie ujęła TO co znajduje się na wyciągnięcie naszej ręki. TO, to nic innego jak zawiść i zazdrość ludzka, która nie zna granic. Wiele osób uważa się za osoby skrzywdzone przez los, Boga, czy ludzi. Ale czy na pewno? Może sami krzywdzą innych z siebie robiąc ofiarę? Na dodatek wykorzystując, ba nadużywając swojej religijności i mniemanej dobroci. Cała ta bogobojność i patriotyzm głównego bohatera, aż drażniły oczy i nerwy.
Fałszywa skromność, wiara, a także domniemany szacunek dla bliskich, którymi tak się szczycił Marian doprowadzało mnie niemal do furii!!!!Krótko mówiąc i pisząc jedno wielkie zakłamanie, w które się niemal samemu wierzy!
Trudno nie wspomnieć też o fantastycznej okładce, którą wykonali Andrzej Brzezicki i Alicja Brzezicka.
Okładka generalnie kojarzy się z latami ubiegłego wieku, a jednak kolor, który został dodany przenosi nas automatycznie do XXI wieku. Był to fantastyczny pomysł.
"Pod dwiema kosami..." zdecydowanie nie należy do powieści, które czyta się lekko, szybko i przyjemnie. Czyta się w ogromnym skupieniu i rozwagą, bo używana gwara na początku wydawała mi się nie do przeczytania, jednak przywykłam, mam jednak nadzieję, że nie na stałe! W książce nie brakuje humoru, gwara dodaje książce jeszcze więcej powodu do śmiechu, choć i czasem do złości. Zdecydowanie podziwiam Autorkę za to, że odważyła się poruszyć jakże trudną, a zarazem bardzo trafną problematykę, bo któż nie zna choć jednego takiego zakłamanego i zadufanego w sobie Mariana????
Jeszcze większe brawa dla Danuty Noszczyńskiej za to, że cała książka napisana jest w ten wyjątkowy i niepowtarzalny sposób.Gwara niestety z dnia na dzień zanika i idzie w niepamięć. Młode pokolenia zbyt rzadko używają swych regionalnych gwar, a bywa, że nie znają ich wcale. Książka moim zdaniem bardzo dużo na tym zyskała. Pani Noszczyńska musiała się podwójnie napracować, bo pisanie gwarą z pewnością nie jest łatwe, a jeszcze dodatkowo wcielić się w Mariana Żywotnego to już zdecydowanie musiało być wyzwaniem!
Powieść polecam z czystym sumieniem. Komu ? No właśnie. Najbardziej chciałabym polecić książkę właśnie TAKIM Marianom - jako ostrzeżenie. Jako dobrą lekturę polecam wszystkim tym, którzy posiadają takie Żywotnego w swoim gronie...
Na zachętę kilka słów od Autorki
"Jestem przekonana, iż po lekturze mojej książki okaże się, że Mariana znamy niemal wszyscy. Dla jednych jest on sąsiadem, dla innych kolegą z pracy, przełożonym, bliższym lub dalszym krewnym.
Marian ma wiele imion, bywa w różnym wieku, posiada też obie płcie. Skomplikowana umysłowość Mariana fascynowała mnie od dawna: sposób jego rozumowania, motywacje, cele i potrzeby - często budziły mój niekłamany podziw. Dlatego, jak tylko uznałam, że wiem o Marianie wystarczająco sporo, postanowiłam ukazać światu jego osobowość „od zaplecza”.
A zatem - miłej lektury!" Danuta Noszczyńska
Ilość użytkowników lubiących tę recenzje: 1
Skomentuj (0)
Shoutbox (1)
2011-04-08, 14:55
Idealistka
Witam:)









